„Nie chcę pracować w balecie czy operze, gdzie liczy się: 'Hej! Utrzymajmy to przy życiu', mimo że nikogo to już nie obchodzi”. – Timothée Chalamet
Zatrzymajmy się na chwilę, bo wypowiedź Timothée Chalameta jest dość dziwna. 21 lutego siedział naprzeciwko Matthew McConaugheya w Moody College of Communication na Uniwersytecie Teksańskim w Austin i mimochodem wtrącił tę myśl do rozmowy.
Kontekst i mowa ciała są istotne. Sposób, w jaki wypowiedział zdanie, sprawił, że niektórzy słuchacze łatwo mogli je zinterpretować jako lekceważące, nawet jeśli nie było ono zamierzone jako bezpośredni osąd. Wypowiedział je z uśmieszkiem i mogło zostać odebrane jako elitarne. To sprawiło, że ja, jako przeciętny widz, zinterpretowałem jego wypowiedź jako: „ Przebywam w tym kręgu całe życie, a jednak go nie pochwalam”.
Jak to w ogóle możliwe? Wbrew temu, co sugeruje, rodzina Chalameta jest pełna tancerzy baletowych: jego babcia, matka i siostra tańczyły w New York City Ballet.
Ponadto jego matka, Nicole Flender, studiowała taniec na uniwersytecie LaGuardia , tańczyła w zespole i występowała w musicalach na Broadwayu, takich jak Skrzypek na dachu.
Sam Chalamet dorastał w Manhattan Plaza , tym samym budynku, w którym mieszkaliTennessee Williams i Alicia Keys . Opisywał siebie jako „ diagram Venna najlepszych wpływów kulturowych XXI i XX wieku”.
Ściśle rzecz biorąc, Chalamet, jako osoba z wewnątrz tej elitarnej kultury , odrzuca same podstawy, na których został wychowany.
To, co czyni to szczególnie dziwnym, to fakt, że Chalamet doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak balet i opera wpływają na poszczególne społeczności. Dorastał za kulisami Teatru Kocha, otoczony tancerzami i muzykami.
Bardziej niż ktokolwiek inny wie, ile poświęcenia i poświęcenia muszą znosić ci artyści. Mimo to postanowił powiedzieć, że te formy sztuki są nieistotne. Czy się myli? Tu właśnie sprawa się komplikuje.
Odwołując się do dowodów historycznych, opera nie zawsze była postrzegana jako wybór elitarny. Według rozdziału Johna Storeya „Expecting Rain: Opera as Popular Culture?”, pierwszy teatr operowy otwarto w Wenecji w 1637 roku jako komercyjną rozrywkę dla każdego, kto mógł sobie pozwolić na bilet. Publiczność w weneckiej operze była mieszanką wszystkich klas społecznych.
W XIX wieku arie z Lukrecji Borgii i Don Giovanniego cieszyły się „wszędzie popularnością”. Ich melodie można było usłyszeć w salonach i salach koncertowych, a także gwizdać je na ulicach.
Co się zatem zmieniło? Według badań Storeya, między 1825 a 1850 rokiem elitarne grupy społeczne w Nowym Jorku opracowały strategie oddzielania opery od codziennej rozrywki. Ustanowiły one dedykowane budynki, wprowadziły zasady ubioru i upierały się, że tylko opera w obcym języku może sprostać ich standardom.
Podczas premiery Metropolitan Opera w 1883 roku loże zajęli ludzie, których łączny majątek szacowano na 540 milionów dolarów. „Vogue” zauważył, że budynek „został wybudowany z myślą o celach społecznych, a nie artystycznych”.
Dane ekonomiczne tylko potwierdzają ten obraz. Ruth Towse w swojej książce „A Handbook of Cultural Economics” pisze , że opera otrzymuje większość rządowych funduszy, mimo że jest najmniej popularna.
Aby zrozumieć, dlaczego te tendencje utrzymują się do dziś, warto przyjrzeć się realiom finansowym jednej z wiodących instytucji na świecie. Royal Ballet and Opera oferuje jasny obraz obecnej sytuacji ekonomicznej tych instytucji. Według raportu opublikowanego przez Arts Professional w czerwcu 2024 r., całkowity dochód organizacji wzrósł o prawie jedną trzecią, do ponad 170 milionów funtów w roku obrotowym kończącym się w sierpniu 2023 r. Przychody z kas biletowych stanowiły zaledwie 31% całości, wzrastając z 39,6 miliona funtów do 52,6 miliona funtów.
Tymczasem dotacja Arts Council England stanowiła zaledwie 15% nieograniczonych dochodów, wynoszących 23,6 miliona funtów. Zaskakujące jest to, że pomimo sprzedaży 96% miejsc, teatr nadal musiał radzić sobie z 20-procentowym obniżeniem finansowania publicznego, a do tego doszły rosnące koszty użytkowania i pilna potrzeba zainwestowania co najmniej 50 milionów funtów w modernizację w ciągu najbliższych trzech lat, aby utrzymać budynek w działaniu. To pokazuje, że model finansowy opery i baletu pozostaje ten sam, nawet na najwyższym szczeblu.
Patrząc na szerszy obraz międzynarodowy, sytuacja jest dość podobna. Raport rynkowy opublikowany w lutym 2026 roku wycenił międzynarodowy rynek spektakli tanecznych i baletowych na około 1,55 miliarda dolarów w 2023 roku. Prognozowano również, że do 2032 roku rynek ten wzrośnie do ponad 1,9 miliarda dolarów. Europa odpowiada obecnie za około 40% globalnego wolumenu sprzedaży biletów, podczas gdy Ameryka Północna odpowiada za około 35%.
Co ciekawe, coraz więcej instytucji i firm korzysta z modeli cyfrowych i hybrydowych. Na przykład, 60% zespołów baletowych oferuje obecnie transmisje spektakli na żywo. W Stanach Zjednoczonych program „30 za 30” New York City Ballet jest doskonałym przykładem inicjatywy skierowanej do młodzieży. W ciągu zaledwie jednego sezonu sprzedano 17 000 biletów w obniżonej cenie, co przyczyniło się do wzrostu frekwencji dzieci poniżej 50. roku życia z 41% w 2018 roku do 53% w 2023 roku.
Tendencje te wskazują, że chociaż tradycyjne podstawy ekonomiczne opery i baletu są pod presją, istnieje autentyczna dynamika działań na rzecz zróżnicowania widowni i dostosowania się do zmieniających się przyzwyczajeń konsumentów.
Sytuacja w Stanach Zjednoczonych wzmacnia te obawy, ponieważ według Shivlocka sprzedaż biletów do San Francisco Opera stanowi obecnie zaledwie 16% przychodów. Oznacza to liniowy spadek z 60% w latach 60.
W oparciu o te dane, badanie przeprowadzone przez Rad School of Management na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego wykazało, że wykształcenie i relacje społeczne są ważniejsze niż dochód w decydowaniu o tym, kto uczęszcza do opery i baletu. Nawet jeśli ktoś może sobie pozwolić na bilet, może nie czuć się komfortowo, czując się tam jak u siebie.
Podobnie Lucy Martin stanowczo stwierdziła, że balet ma „ rzeczywiste, problematyczne skojarzenia z elitaryzmem i klasizmem”. Uczęszczanie do baletu lub opery tradycyjnie kojarzone było z elitami, a tę reputację trudno zmienić z dnia na dzień.
A jednak jest coś, nad czym warto się zastanowić. Chalamet nie jest bohaterem klasy robotniczej demaskującym hipokryzję. Jest produktem tego właśnie elitaryzmu, a teraz, nagle, postanowił zignorować tę część siebie.
To nasuwa bardzo ważne pytanie o rolę klasy w tym artykule. Co to znaczy, gdy ktoś o tak silnym zapleczu kulturowym mówi, że te formy sztuki nie są już częścią kultury głównego nurtu? I kogo właściwie ma na myśli ten „główny nurt”?
Opera i balet są nadal postrzegane jako symbole kulturowe i wyznaczniki statusu społecznego, ale nie cieszą się już taką popularnością jak kiedyś. To pokazuje, że pojawiają się pytania o to, czy te przestrzenie są otwarte dla wszystkich, czy ludzie czują się w nich częścią i czy zawsze były przeznaczone wyłącznie dla elit. Chalamet twierdzi, że te formy nie są ważne, ale on sam pochodzi z tego samego świata, który nadał im znaczenie.
10 marca 2026 roku Chris Murphy napisał , broniąc Chalameta w dosadnych słowach: „Czy cokolwiek z tego, co powiedział Chalamet, było złe? Absolutnie nie”. Murphy zauważył, że te formy sztuki są wspierane głównie przez bogatych mecenasów i darczyńców, a nie przez ogół społeczeństwa.
To prawda. Chalamet mógł jednak wyrazić to bardziej subtelnie, przyznając się do własnego pochodzenia i okazując szacunek artystom tworzącym w tych formach, zamiast ich lekceważyć. Zamiast tego, sposób, w jaki wygłaszał swoje uwagi, sprawił, że niektórzy łatwo dostrzegli w nim ton wyższości, jakby zawsze miał wszystko i po prostu nudził się światem, który go wychował.
To powiedziawszy, przedstawię tu kontrargument. Odłóżmy na chwilę na bok jego przeszłość i sposób, w jaki wyrażał swoje myśli. Musimy zadać sobie pytanie, czy wolelibyśmy niewygodną prawdę wypowiedzianą w sposób mało elegancki, czy wygodne kłamstwo wypowiedziane z elegancją.
Poglądy Chalameta często odzwierciedlają to, co w kulturze wysokiej sztuki ludzie sądzą o operze i balecie. Gdyby zapytać ludzi na ulicy, czy znają cztery opery lub balety, wielu prawdopodobnie nie wiedziałoby, o czym mówisz, jak zauważył Murphy w „Vanity Fair”.
Co więcej, krytyk tańca w „The New York Times” Gia Kourlas również stanęła w jego obronie , pisząc, że jego argument „nie polegał na tym, że balet i opera nie mają znaczenia, ale na tym, że nie są one częścią kultury masowej”. Ma rację. Wartość baletu i opery oraz postrzeganie tej wartości przez ludzi to dwie różne rzeczy.
Nie zapominajmy, że świat baletu i opery zareagował dość ostro na jego komentarze. Do tego stopnia, że Seattle Opera uruchomiła kod rabatowy o nazwie „TIMOTHEE” . We Włoszech La Scala w Mediolanie udostępniła wiadomość wideo z napisem „ktoś się tym przejmuje” i zachęcała publiczność do doświadczenia opery na własnej skórze.
Zobacz ten post na Instagramie.
@teatroallascala Ktoś się troszczy ✨ A jeśli nas odwiedzisz, Ty też możesz. #teatroallascala#opera #ballet #thimoteechalamet ♬ audio originale – Teatro alla Scala
Tymczasem Royal Opera House w Londynie opublikował film z podpisem: „Każdej nocy w Royal Opera House tysiące ludzi gromadzą się na balet i operę. Dla muzyki. Dla opowieści. Dla czystej magii występów na żywo. Jeśli chcesz to przemyśleć, @tchalamet, nasze drzwi są otwarte”.
Podsumowując, jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to ironiczne, że hollywoodzki aktor musiał na to zwrócić uwagę, żeby nagle wszyscy się tym przejęli. Potraktujmy to jako sygnał ostrzegawczy i w końcu szczerze porozmawiajmy o tym, dla kogo właściwie jest opera i balet.
@royalballetandopera Każdego wieczoru w Royal Opera House tysiące ludzi gromadzą się na balet i operę. Dla muzyki. Dla opowieści. Dla czystej magii występów na żywo. Jeśli chcesz to przemyśleć, @tchalamet, nasze drzwi są otwarte. ✨ #TheRoyalBallet #TheRoyalOpera #RoyalBalletAndOpera ♬ dźwięk oryginalny – Royal Ballet and Opera
- accessibility
- arts criticism
- arts elitism
- arts funding
- arts institutions
- audiences
- ballet
- ballet audiences
- ballet companies
- ballet culture
- ballet debate
- ballet funding
- ballet history
- ballet market
- ballet popularity
- ballet tickets
- classical arts
- cultural class
- cultural commentary
- cultural economics
- Culture
- elitism
- Heritage
- high culture
- mainstream culture
- opera
- opera audiences
- opera culture
- opera debate
- opera funding
- opera history
- opera houses
- opera market
- opera popularity
- opera tickets
- performing arts
- performing arts debate
- Timothee Chalamet
Napisany przez
Kształt rozmowy
Czy masz coś do dodania do tej historii? Jakieś pomysły na wywiady lub kąty, które powinniśmy zbadać? Daj nam znać, jeśli chcesz napisać kontynuację, kontrapunkt lub podzielić się podobną historią.
