Słowa kształtują świat, w którym żyjemy. Mówią nam, kim jesteśmy, co jest ważne i jak się do siebie odnosimy. Ale co się dzieje, gdy słowa, których używamy, niosą ze sobą ciężar historii kolonialnej? Gdy nasze sposoby myślenia, mówienia, a nawet marzeń, są filtrowane przez soczewkę, która nie jest nasza?

W tym artykule zgłębiamy dekolonialność, trwający proces oduczania się kolonialnych schematów myślenia, oraz znaczenie dekolonizacji języka. Przyjrzymy się, jak codzienne słowa utrwalają systemy władzy, jak język może zarówno uciskać, jak i wyzwalać, dlaczego odzyskiwanie tożsamości językowych jest aktem oporu i co robi Europa w tej kwestii. Ponieważ jednym z najskuteczniejszych sposobów praktykowania dekolonializmu… jest język.

Język nigdy nie jest neutralny

W okresie rządów kolonialnych języki europejskie były narzucane jako nadrzędne, podczas gdy języki tubylcze były uciszane, ograniczane lub wręcz zakazane. Słowa stały się narzędziami dominacji – kształtując tożsamość ludów kolonizowanych i definiując ich postrzeganie.

Kiedy kwestionujemy język, który odziedziczyliśmy, zaczynamy kwestionować moc, jaka za nim stoi.
A zmieniając język, zmieniamy władzę.

Poprawność polityczna – przyjrzyjmy się temu bliżej.

Pod względem języka, osoby poprawne politycznie sprzeciwiają się słownictwu, które odzwierciedla uprzedzenia ze względu na rasę, płeć lub orientację seksualną. Termin „poprawność polityczna” został po raz pierwszy użyty w Stanach Zjednoczonych w 1970 roku. Był używany ironicznie przez lewicowych aktywistów i intelektualistów, aby wyśmiać ich własne postawy. W latach 80. radykalni lewicowcy zaczęli coraz bardziej martwić się prawami grup mniejszościowych i prowadzili kampanie przeciwko dyskryminacji ze względu na takie czynniki, jak rasa, wiek, płeć i orientacja seksualna. Prawicowi przeciwnicy grupowali się pod pogardliwą etykietą „poprawności politycznej”, a termin ten zaczął być kojarzony ze skrajnie nadgorliwymi postawami. Na przykład „Eskimos” jest uważany za obraźliwy, ponieważ prawdopodobnie pochodzi od indyjskiego słowa oznaczającego „zjadacze surowego mięsa”. Alternatywnie, poprawnym słowem jest „Inuit”.

Przeciwnicy poprawności politycznej argumentują, że dążenie do kontrolowania języka, którym się posługujemy, niebezpiecznie zbliża się do próby kontrolowania naszego sposobu myślenia. Uważają tych, którzy walczą z językiem niepoprawnym politycznie, za dyktatorów i nietolerancyjnych. Inni twierdzą, że skupianie się na języku odwraca uwagę od realnej walki, którą można skierować na bardziej praktyczne cele, takie jak zaostrzenie przepisów antydyskryminacyjnych i zwiększenie inwestycji na rzecz osób pokrzywdzonych.

Z drugiej strony, zwolennicy poprawności politycznej argumentują, że język, którego się uczymy, wpływa na sposób, w jaki postrzegamy świat. Jeśli słownictwo, którego uczymy się w dzieciństwie, zachęca nas do postrzegania danej mniejszości jako gorszej, jesteśmy bardziej skłonni postrzegać ją w ten sposób. Wynika z tego, że zmiana języka, którego ludzie używają, powinna zmienić ich postrzeganie: używanie bardziej pozytywnego słownictwa do opisywania mniejszości sprawi, że ludzie zaczną postrzegać je bardziej pozytywnie. (Źródło: English Language AS & A2 Revision Book)

Jak język kolonialny funkcjonuje dzisiaj

Wiele codziennych pojęć nadal odzwierciedla europocentryczne światopoglądy – perspektywy, które stawiają Europę w centrum i definiują wszystko inne w odniesieniu do niej.

"Środkowy Wschód"

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co właściwie oznacza ten termin?
Mierzy region odległością od Europy, sugerując, że Europa jest punktem odniesienia dla geografii i tożsamości. Takie ujęcie zaciera historię, nazwy i centra kulturowe regionu – świat arabski, Lewant, Azja Zachodnia.

"Daleki Wschód"

To określenie przedstawia Azję jako odległą i „inną”, jakby cywilizacja zaczynała się w Europie, a wszystko poza nią było dalsze i mniej ważne. Język ten wzmacnia hierarchię zakorzenioną w kolonialnych mapach i mentalnościach.

„Trzeci Świat”

Ten system rankingowy sugeruje, że „Pierwszy” jest potężny, nowoczesny i zaawansowany, a „Trzeci” słabo rozwinięty. Zaciera on rolę kolonialnej eksploatacji w tworzeniu globalnych nierówności, przekształcając ofiary wyzysku w rzekome problemy do rozwiązania – zamiast leczyć społeczności po wiekach kradzieży zasobów.

Studium przypadku: Ghana i cień kolonializmu

Ghana, znana w czasach kolonialnych jako Złote Wybrzeże, pozostawała pod panowaniem brytyjskim do 1957 roku. Brytyjczycy zbudowali gospodarkę nastawioną wyłącznie na zysk Europejczyków – eksportując złoto, kakao i drewno. Infrastruktura nie służyła do łączenia Ghańczyków ze sobą, lecz do transportu surowców z kopalni do portów.

Po uzyskaniu niepodległości Ghana odziedziczyła model gospodarczy stworzony na potrzeby wydobycia, a nie rozwoju.
Kiedy ceny kakao na świecie gwałtownie spadły, gospodarka się załamała — nie dlatego, że Ghanie brakowało potencjału, ale dlatego, że jej fundamenty zostały stworzone z myślą o korzyściach kogoś innego.

Dekady później dziedzictwo kolonialne nadal kształtowało instytucje, rynki i słabości kraju. Historia Ghany ujawnia kluczową prawdę: wyzwania, przed którymi stoją dawne narody kolonialne, nie są porażkami, lecz konsekwencjami narzuconych im struktur.

Słowa, które nadal wzmacniają kolonialne myślenie

Wzory kolonialne przetrwały nie tylko w historii, ale i w słownictwie — słowach, które w subtelny sposób przedstawiają kulturę Zachodu jako normę, a wszystko inne jako odstępstwo.

"Etniczny"

Dania zachodnie, takie jak makaron czy chleb, nigdy nie są określane mianem „etnicznych”, w przeciwieństwie do biryani.
Moda zachodnia to po prostu „moda”, ale kimono staje się „strojem etnicznym”.

Słowo to umiejscawia kulturę zachodnią jako domyślną, redukując wszystkie inne do marginesu — do czegoś egzotycznego, innego, mniej uniwersalnego.

"Plemię"

Termin ten był używany przez kolonizatorów w celu przedstawienia społeczeństw afrykańskich, tubylczych i wielu azjatyckich jako prymitywnych lub chaotycznych, uzasadniając kolonizację jako „misję cywilizacyjną”.

Jednak społeczeństwa te miały złożone systemy rządów, sieci handlowe i struktury polityczne. Używanie pojęcia „plemię” do dziś wciąż przywodzi na myśl kolonialny stereotyp prymitywności i zacofania.

Infografika według autora

Infografika autorstwa autora (Fatima Asaf)

Źródło: https://www.facebook.com/afrocritik/videos/1134073255565916/

Inicjatywa dekolonizacyjna EUI

Praktycznym przykładem działań dekolonizacyjnych w Europie jest inicjatywa Decolonising Initiative w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim, która aktywnie kwestionuje narracje kolonialne zakorzenione w przestrzeni akademickiej. Jej misją jest ponowne przemyślenie sposobu wytwarzania, wartościowania i nauczania wiedzy poprzez konfrontację z kolonialnym dziedzictwem, które wciąż kształtuje europejskie instytucje. Zwraca ona uwagę na to, jak programy nauczania, rekrutacja, ramy badawcze, a nawet dostęp do wiz i finansowania, mogą wzmacniać wzorce wykluczenia zakorzenione w przywilejach. Inicjatywa podkreśla, że ​​mobilność, migracje i stypendia są zbyt często interpretowane przez pryzmat europocentryczny, pomijając ruchy Południe-Południe czy ubóstwo w samej Europie. Zachęcając do dialogu między tradycjami wiedzy zarówno z globalnego Południa, jak i z Europy, dąży do zmiany warunków debaty akademickiej. Co ważne, inicjatywa Decolonising Initiative organizuje również wydarzenia, takie jak warsztaty poświęcone dekolonizacji nauczania, aby wyposażyć edukatorów i badaczy w praktyczne narzędzia do transformacji sal lekcyjnych i przekształcania sposobu przekazywania wiedzy. Ich praca pokazuje, że dekolonizacja języka i wiedzy nie jest jednorazową reformą, ale stałym instytucjonalnym zobowiązaniem do walki z rasizmem, inkluzywności i zmian strukturalnych. (Źródło: https://sites.eui.eu/eui-decolonising-initiative)

Język jako narzędzie wyzwolenia

Dekolonizacja języka nie polega jedynie na zastępowaniu niektórych słów. Chodzi o rozpoznanie, jak język kształtuje percepcję, czyje głosy są w centrum uwagi, a czyje historie są ignorowane.

Zmieniając język, zmieniamy świat, który on tworzy. Zmieniamy to, kto jest widziany, szanowany i słyszany. Język nie tylko opisuje rzeczywistość, on ją buduje. Dekolonizacja naszych słów oznacza odzyskanie naszej mocy, naszej tożsamości i naszych sposobów poznania.

Napisany przez

Kształt rozmowy

Czy masz coś do dodania do tej historii? Jakieś pomysły na wywiady lub kąty, które powinniśmy zbadać? Daj nam znać, jeśli chcesz napisać kontynuację, kontrapunkt lub podzielić się podobną historią.