Minęło dwadzieścia siedem lat od podpisania Porozumienia Wielkopiątkowego – zwieńczenia tysięcy spotkań negocjacyjnych – w celu uzgodnienia ram dla odrębnego zarządzania Republiką Irlandii i Irlandią Północną. Zjednoczenie jest tematem drażliwym z wielu powodów. Najważniejszym z nich jest to, w jakim stopniu musielibyśmy pogodzić się z naszą historią, aby rozpocząć proces zjednoczenia. Ale poza tym pojawiają się pytania praktyczne. W obliczu różnic ekonomicznych, społecznych i politycznych, jak dwa państwa mogą naprawdę stać się jednym?
Nowa era
W 2025 roku odsetek osób, które w sondażach zadeklarowały poparcie dla zjednoczonej Irlandii w ramach UE, osiągnął rekordowy poziom 67% w Irlandii Północnej – i 62% w Irlandii. Tymczasem odsetek mieszkańców Irlandii Północnej, którzy deklarują, że zagłosowaliby „tak” w referendum w sprawie zjednoczenia, powoli, ale systematycznie rośnie z roku na rok od 2020 roku , a partie takie jak Sinn Féin (która postuluje zjednoczenie Irlandii) zyskują coraz większe poparcie w wyborach lokalnych.
Jeśli opinia publiczna konsekwentnie zmienia zdanie na rzecz zjednoczenia obu państw, konsekwencje tej zmiany będą ogromne. Tożsamość wyspy od dziesięcioleci definiowana jest przez podział na katolicyzm i protestantyzm oraz nacjonalizm i unionizm, a granica między tymi dwiema tożsamościami została przelana krwią tysiące razy.
„Kłopoty” – tak większość Irlandczyków nazywa trwający dwie dekady konflikt wyznaniowy w Irlandii Północnej. W tym okresie regiony Irlandii Północnej coraz bardziej podzieliły się na „lojalistów”, którzy w przeważającej mierze byli protestantami i chcieli, aby region pozostał częścią Zjednoczonego Królestwa, oraz „republikanów”, którzy chcieli, aby Irlandia Północna była częścią Republiki Irlandii. Niezadowolenie często przeradzało się w zamieszki, zamachy bombowe i brutalne starcia między protestantami, wojskiem i grupami paramilitarnymi. Tysiące osób zginęło, a dziesiątki tysięcy zostało rannych fizycznie i psychicznie. Skutki konfliktu – niestabilność polityczna, traumę zbiorową i opóźnienia w produktywności gospodarczej – są odczuwalne do dziś.
W Irlandii Północnejnierówności są nadal wyższe, odsetek młodych ludzi korzystających z edukacji jest nadal niższy, a oczekiwana długość życia jest o dwa lata krótsza niż w Irlandii. Podczas gdy Irlandia podniosła się po kryzysie finansowym z 2008 roku i dzięki korzystnym stawkom podatku dochodowego od osób prawnych obecnie działa tam mnóstwo miliarderów z branży technologicznej, Irlandia Północna ma mniej szczęścia: koszty życia są niższe, ale wskaźniki ubóstwa wśród dzieci rosną od 2009 roku, podczas gdy w Irlandii spadają z roku na rok.
Niektórzy – jak profesor prawa UE i przewodniczący katedry Jean Monnet Tobias Lock – wierzą, że inne zjednoczenia w historii Europy mogą oświetlić drogę naprzód.
Uczenie się od Niemców: Kluczowe podobieństwa
Latem 1989 roku obywatele Demokratycznej Republiki Niemieckiej (NRD) zaczęli uciekać z kraju – stały strumień, który przerodził się w masowy exodus; po rezygnacji Honeckera upadł Mur Berliński. Wyzwanie, przed którym stanął nowy kanclerz, Helmut Kohl, było ogromne, ale pierwsze wolne wybory w NRD były ogromnym zwycięstwem wyborczym chadeków, którzy w kampanii wyborczej opowiadali się za szybkim zjednoczeniem: Niemcy, jak przekonał się świat, były gotowe na zjednoczenie i pragnęły go natychmiast.
Niemcy były „pokojowym, demokratycznym i generalnie udanym procesem zjednoczenia”, powiedział Tobias Lock podczas wykładu w Instytucie Spraw Międzynarodowych i Europejskich, think tanku z siedzibą w Dublinie, „w ramach Unii Europejskiej”. Te szczegóły – i niezaprzeczalny sukces zjednoczenia Niemiec – czynią je dziś dla nas bardzo przydatnym studium przypadku. Czego więc możemy się nauczyć od Niemiec?
Według Locka zjednoczenie należy postrzegać jako dwa odrębne procesy: pierwszy – ekonomiczny, a drugi – polityczny.
Zacznijmy od pieniędzy. Obie strony granicy to kapitalistyczne, liberalne demokracje; przypuszczalnie dzięki temu integracja gospodarcza byłaby znacznie łatwiejsza niż w Niemczech, a codzienne życie przeciętnego pracownika uległoby znacznie mniejszym zmianom. Infrastruktura socjalna i obecność publicznych placówek opieki zdrowotnej po obu stronach granicy również mają znacznie więcej podobieństw. Chociaż stopniowe wycofywanie usług takich jak NHS prawdopodobnie stworzyłoby szereg wyzwań administracyjnych, redystrybucja części ogromnych dochodów podatkowych Republiki Irlandii z międzynarodowych korporacji do Irlandii Północnej mogłaby zostać wykorzystana w celu zmniejszenia nierówności i poprawy jakości lokalnych szkół.
Politycznie sytuacja szybko się komplikuje. Istnieje wyraźna ścieżka, dzięki której irlandzka wyspa stanie się jednym bytem politycznym, zgodnie z Porozumieniem Wielkopiątkowym . Zgoda ludów Północy i Południa musi zostać „jednocześnie wyrażona”, najprawdopodobniej w referendum. Następnie miałyby miejsce dwa „wybory graniczne”, przeprowadzone po obu stronach granicy, prawdopodobnie tego samego dnia, oraz kampanie wyborcze za i przeciw zjednoczeniu Irlandii. Po dwóch referendach, w których oba jednoznacznie opowiadałyby się za zjednoczeniem, oba rządy musiałyby wprowadzić odpowiednie przepisy.
Ale o co konkretnie mieliby głosować obywatele? Czy referenda miałyby głosować za akcesją, na wzór Niemiec? Akcesja oznaczała, że Republika Federalna Niemiec nadal istniała, a jej struktura polityczna „praktycznie niezmieniona”, powiedział Lock, podczas gdy NRD po prostu przestała istnieć 3 października 1990 roku. Myśląc o zjednoczeniu Niemiec, powinniśmy wyobrazić sobie, jak jedno państwo wchłania drugie. (Popularna gra agar.io mogłaby w tym miejscu stanowić pomocną pomoc wizualną). Nie sposób porównywać tego z koncepcją zjednoczenia Irlandii.
Gdzie się różnimy
Gdyby Irlandia Północna jako państwo została wchłonięta przez infrastrukturę społeczną i rządową Irlandii, Zjednoczone Królestwo prawdopodobnie nie zniknęłoby po prostu z życia Irlandczyków. Premier Irlandii musiałby wynegocjować nowe relacje między rządem Zjednoczonego Królestwa – z centralną siedzibą w Westminsterze w Londynie – a Irlandią Północną, obecnie zarządzaną przez zdecentralizowane Zgromadzenie w Stormont w Irlandii Północnej. Niektóre decyzje, w tym dotyczące stosunków międzynarodowych i obrony, nie mogą być podejmowane w Irlandii Północnej i nadal leżą w gestii Westminsteru. Biorąc pod uwagę, że Zgromadzenie w Stormont tak często zamyka się z powodu politycznego impasu – w którym żaden z polityków reprezentujących obozy pro-brytyjskie lub pro-irlandzkie nie może dojść do porozumienia – do tego stopnia, że musieli przełożyć własne wybory w zeszłym roku – nie powinniśmy zakładać, że negocjacje te przebiegną gładko.
Kolejna kluczowa różnica: Niemcy, jak mówi profesor Lock, postrzegali siebie jako „ein Volk”, czyli jeden naród. Nie można tego samego powiedzieć o zbiorowej tożsamości Irlandczyków Północnych. Porozumienie Wielkopiątkowe zagwarantowało mieszkańcom Irlandii Północnej prawo do posiadania zarówno obywatelstwa brytyjskiego, jak i irlandzkiego , a co za tym idzie, prawo do samoidentyfikacji w dowolnym kierunku. Nawet jeśli największą partią polityczną w Irlandii Północnej jest obecnie Sinn Féin, której liderka Mary Lou McDonald zdecydowanie popiera zjednoczenie , to nadal istnieje w Irlandii Północnej znaczna liczba osób, których tożsamość brytyjska byłaby zagrożona egzystencjalnie.
Dwie przeszłości, jedna przyszłość?
Pod koniec października tego roku Irlandczycy tłumnie poszli do urn, aby wybrać Catherine Connolly, kandydatkę niezależną i jedną z najbardziej lewicowych polityków Irlandii, na prezydenta Irlandii . Jej zwycięstwo wstrząsnęło irlandzką polityką, ponieważ otwarcie wypowiadała się na temat polityki zagranicznej, ubiegając się o funkcję głównie reprezentacyjną: wygłosiła komentarze określające Izrael jako „państwo ludobójcze” i zapowiedziała zablokowanie amerykańskiej działalności wojskowej w Irlandii. Jest również silnym orędownikiem zjednoczenia i powiedziała we wrześniowym wywiadzie , że „nigdy nie powinniśmy byli być podzieleni… to nie ma sensu”.
Nawet tam pojawiają się drażliwe pytania o demokratyczną legitymację – czy gdyby oba państwa zjednoczyły się za jej kadencji, jej prezydentura objęłaby również Irlandię Północną? Choć jej rola ogranicza się głównie do roli symbolicznej figury, nadal reprezentuje Irlandię za granicą i na spotkaniach dyplomatycznych z innymi głowami państw. Czy mogłaby przemawiać w imieniu mieszkańców Irlandii Północnej, którzy nigdy na nią nie głosowali? Co stałoby się z premierem i wicepremierem Irlandii Północnej, którzy w kampanii wyborczej uzyskali równe prawa do kraju dzięki diarchicznemu systemowi wyborczemu, zaprojektowanemu tak, aby reprezentować ducha zjednoczenia dwóch narodów?
Historia ma nam wiele do zaoferowania, ale często zawodzi, gdy wykraczamy poza kwestie praktyczne.
Trwałe rany po konflikcie wewnętrznym wciąż bolą po obu stronach granicy i nie sposób ująć tych skomplikowanych wspomnień i odczuć w jednym sondażu czy statystyce. W związku z tym być może nigdy nie nadejdzie moment, w którym będziemy mogli definitywnie stwierdzić, że wyspa jest naprawdę gotowa na zjednoczenie. Wyzwania najtrudniejsze do oszacowania – dotyczące ducha, dumy i wspólnej tożsamości milionów – mogą okazać się najtrudniejsze do pokonania.
