Słuchasz muzyki na Spotify. Masz nastrój lat 70. i natrafiasz na playlistę zatytułowaną Classic Rock Anthems 60s & 70s . Naciskasz play. Jeden kultowy utwór goni kolejny: The Rolling Stones, Pink Floyd, The Beatles, Bob Dylan . Nagle, pomiędzy tymi gigantami muzyki, pojawia się nowa piosenka. Nigdy wcześniej jej nie słyszałeś, ale brzmi jak skrzyżowanie Neila Younga i The Eagles. Fuzja psychodelicznych tekstur lat 70., kinowego alt-popu i analogowego soulu . Tak brzmi The Velvet Sundown . Ponad sto tysięcy słuchaczy miesięcznie, a ich najczęściej odtwarzane utwory zgromadziły miliony odtworzeń.
Jest tylko jeden szczegół: The Velvet Sundown nie istnieje . Każdy utwór, podobnie jak zdjęcia zespołu, został wygenerowany przez sztuczną inteligencję.
Wyobraź sobie, że masz ochotę na dobry jazz. Zaczynasz od playlisty z nadzieją, że prędzej czy później usłyszysz Louisa Armstronga albo Johna Coltrane'a . Może coś bardziej introspektywnego, jak Bill Evans albo Miles Davis . Zamiast tego słuchasz Hary Nody.
Kim jest Hara Noda ?
Uderzające jest to, że utwory tego artysty mają miliony odtworzeń. Zaskakujący fakt, zwłaszcza gdy odkryjesz, że Hara Noda to kolejny „muzyk-widmo”. Czy to naprawdę możliwe, że artysta w całości generowany przez sztuczną inteligencję mógłby dotrzeć do tak szerokiej publiczności, po prostu pojawiając się w tle jazzowej playlisty?
Hara Noda wydaje się być prawdziwą osobą pracującą w Szwecji, w tym samym kraju, w którym znajduje się siedziba Spotify. Przypadek? A może nie. Liczba fałszywych artystów, których muzyka pochodzi ze Szwecji, jest zadziwiająca . Co więc właściwie się dzieje?
Przyczyną problemu jest coraz bardziej bierny charakter konsumpcji muzyki.
Ludzie często proszą Alexę lub innych asystentów cyfrowych o włączenie muzyki w tle podczas konkretnej czynności: nauki, ćwiczeń, porządków czy relaksu. Inni po prostu polegają na specjalnie przygotowanych playlistach. W obu przypadkach słuchacze rzadko zwracają uwagę na wykonawców lub tytuły utworów. A to stwarza pole do nadużyć.
Jeszcze bardziej zaskakujący jest fakt, jak ograniczone było zainteresowanie mediów tym zjawiskiem.
Na szczęście dziennikarka Liz Pelly przeprowadziła szeroko zakrojone śledztwo i opublikowała swoje odkrycia w magazynie Harper's . Pelly zaczęła od pukania do drzwi tych tajemniczych, viralowych artystów w Szwecji. Nic dziwnego, że nikt nie chciał o nich mówić. Przynajmniej na początku.
Przez rok zgłębiała tę historię, namawiając byłych pracowników do ujawnienia tego, co wiedzieli, i uzyskując dostęp do wewnętrznych dokumentów. Powoli elementy układanki zaczęły się układać.
„ Odkryłam rozbudowany program wewnętrzny. Spotify, jak się okazało, nie tylko współpracuje z siecią firm producenckich, które, jak to ujął jeden z byłych pracowników, dostarczają Spotify „muzykę, z której czerpiemy korzyści finansowe”, ale także z grupą pracowników, których zadaniem jest umieszczanie tych utworów na playlistach platformy. W ten sposób skutecznie dążą do zwiększenia udziału muzyki tańszej dla platformy w ogólnej liczbie odtworzeń ” – napisała Pelly w swoim artykule w „Harper's Magazine”.
Innymi słowy, Spotify wszedł w cichy konflikt z muzykami i wytwórniami płytowymi.
Według źródeł Pelly'ego , program znany jest wewnętrznie jako „ Perfect Fit Content ” (PFC). Muzycy udostępniający utwory w ramach PFC muszą zrzec się kontroli nad niektórymi tantiemami, które mogą stać się bardzo lukratywne, jeśli utwór stanie się popularny.
Spotify najwyraźniej skupił się na gatunkach szczególnie sprzyjających biernemu słuchaniu. Zidentyfikował konteksty, w których słuchacze korzystają z playlist głównie jako muzyki w tle. Właśnie dlatego problem fałszywych artystów po raz pierwszy pojawił się na playlistach jazzowych.
Według Pelly'ego, podstawowymi gatunkami PFC są: ambient, muzyka klasyczna, muzyka elektroniczna i jazz.
Kiedy niektórzy pracownicy zgłosili swoje obawy, dyrektorzy Spotify podobno odpowiedzieli, że słuchacze „ nie zauważą różnicy ”.
Od łapówek do sztucznej inteligencji: artystyczne oszustwo czy strategia marketingowa?
W latach 50. XX wieku nazywano to „payolą” . Społeczeństwo odkryło, że prezenterzy radiowi wybierali piosenki na podstawie łapówek, a nie walorów muzycznych.
Dziś transakcje są obsługiwane bardziej dyskretnie i najwyraźniej w granicach prawa. Nikt nie wręcza kierownictwu Spotify kopert wypchanych gotówką. Ale jedno jest pewne: artyści tacy jak Taylor Swift również nie korzystają z optymalizacji systemów platform streamingowych pod kątem tańszej muzyki.
A co z dziennikarstwem muzycznym ?
Większość tych rewelacji pochodzi od niezależnego dziennikarza publikującego w Harper's . Nie z Billboardu ani Variety . To samo można powiedzieć o dużych gazetach, takich jak The New York Times , The Wall Street Journal czy The Washington Post .
Na szczęście Financial Times niedawno przeprowadził kolejne ważne śledztwo w formie serii podcastów, w których analizował wpływ sztucznej inteligencji na przemysł muzyczny.
Obraz, jaki się wyłania, wcale nie jest uspokajający.
Na Deezerze , innej popularnej platformie streamingowej z prawie dwudziestoma milionami aktywnych użytkowników w 2024 roku , około 18% dziennych przesyłów to utwory generowane przez sztuczną inteligencję. Ten zalew muzyki generowanej algorytmicznie nie pochodzi wyłącznie od wyspecjalizowanych firm muzycznych wykorzystujących sztuczną inteligencję ani profesjonalnych wytwórni. W rzeczywistości większość z nich pochodzi z platform, które opierają się na komercyjnych modelach generowania muzyki, dostępnych dla każdego, zarówno za darmo, jak i w ramach płatnych subskrypcji, obiecujących lepsze rezultaty.
Do najbardziej znanych należą Suno, Udio, MusicGen i Boomy . Ten ostatni z dumą ogłasza na swojej stronie internetowej, że „artyści Boomy stworzyli 21,6 miliona oryginalnych utworów”. Wiele z tych utworów trafiło na Spotify, które twierdzi, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy usunęło z platformy ponad 75 milionów utworów uznanych za „spam” .
Według dochodzenia Financial Times , Spotify nie oznacza ani nie usuwa muzyki wygenerowanej przez sztuczną inteligencję, chyba że wyraźnie narusza ona warunki korzystania z platformy, np. w przypadku jawnego plagiatu lub kradzieży tożsamości z udziałem prawdziwych muzyków.
Warto wspomnieć także o kradzieży tożsamości.
W kwietniu 2023 roku utwór zatytułowany „ Heart on My Sleeve ” stał się viralem w sieci. W utworze raper Drake wydaje się śpiewać w duecie z The Weeknd. Utwór szybko rozprzestrzenił się po internecie, zanim stało się jasne, że jest całkowicie fałszywy: oba głosy zostały sklonowane i wstawione do utworu wygenerowanego przez sztuczną inteligencję przez użytkownika TikToka o pseudonimie Ghostwriter977.
Podcast Financial Times podkreśla rosnące obawy muzyków i kompozytorów, którzy nagle muszą konkurować z nieustannym wzrostem wydajności algorytmów. Zmuszeni są walczyć o uwagę na rynku zalewanym utworami tworzonymi na skalę przemysłową.
Utwory generowane przez sztuczną inteligencję nie tylko nasycają rynek, utrudniając prawdziwym muzykom wyróżnienie się. Technologia ta opiera się również na istniejącej muzyce jako surowcu. Często chronione prawem autorskim, utwory te stają się częścią zbiorów danych wykorzystywanych do trenowania systemów AI.
Innymi słowy, twórczość muzyków jest wykorzystywana bez ich wiedzy, zgody i wynagrodzenia.
Muzyka bez muzyków: „ AI, czy nie AI, oto jest pytanie ”
Niektórzy sprzeciwiają się tego rodzaju cyfrowej eksploatacji. Jednym z nich jest Ed Newton-Rex, założyciel Fairly Trained , organizacji non-profit walczącej o prawa autorskie muzyków.
Ale największą szkodę mogą ponieść sami artyści. Ich utwory są absorbowane przez algorytmy, łączone z niezliczonymi innymi, przetwarzane, a następnie wypuszczane z powrotem na świat jako rzekomo „oryginalne” kompozycje. Utwory te są następnie przypisywane równie sztucznemu artyście, wraz z wygenerowaną twarzą i biografią.
Gdy już „sztuka” i „artysta” zostaną stworzeni od podstaw, piosenka zostaje przesłana na platformę streamingową.
Spotify? Co ma do powiedzenia na ten temat?
Spotify wycofuje się z tego pomysłu, a jego decyzja może wpłynąć na całą branżę streamingu muzyki. Platforma sama nie zakazała muzyki generowanej przez sztuczną inteligencję i nie zamierza tego robić. Zamiast tego wymaga od każdego użytkownika platformy, który publikuje muzykę, posiadania praw do przesyłanego materiału i niepodszywania się pod innych artystów.
To zrównoważone podejście może stać się standardem dla innych platform, tworząc szersze ramy chroniące zarówno innowacyjność, jak i integralność artystyczną. W przeciwieństwie do innych gigantów technologicznych, takich jak YouTube, Meta i TikTok, Spotify do tej pory unikał wprowadzania systematycznych środków w celu oznaczania treści generowanych przez sztuczną inteligencję, ale nowe ogłoszenie oznacza znaczącą zmianę.
Wdrożenie tych zasad wiąże się ze znacznymi wyzwaniami technicznymi. W jaki sposób algorytm może odróżnić kreatywne zastosowania sztucznej inteligencji od manipulacyjnych? Gdzie w dobie sztucznej inteligencji powinna przebiegać granica między inspiracją a imitacją?
Szara strefa dotyczy muzyki generowanej przez sztuczną inteligencję, która czerpie inspirację od artysty, nie kopiując bezpośrednio jego stylu. Choć bezpośrednia imitacja jest wyraźnie zabroniona, granica zaciera się, gdy mowa o wpływie stylistycznym – obszarze, który zawsze był centralnym punktem ewolucji muzyki.
Inicjatywa Spotify stanowi próbę ukierunkowania branży muzycznej na bardziej odpowiedzialne wykorzystanie sztucznej inteligencji. „Wierzymy, że solidne zabezpieczenia przed najgorszymi aspektami sztucznej inteligencji są niezbędne, aby uwolnić jej potencjał dla artystów i twórców” – ogłosiła firma w komunikacie prasowym , opisując przyszłość , „w której artyści i twórcy będą mogli decydować, jak zintegrować sztuczną inteligencję z procesem twórczym”.
To podejście sugeruje przyszłość, w której sztuczna inteligencja nie zostanie ani zdemonizowana, ani całkowicie zderegulowana, lecz zintegrowana z ramami etycznymi, które chronią wartość ludzkiej twórczości artystycznej. Wyzwaniem będzie utrzymanie tej równowagi w miarę jak technologia będzie się rozwijać w coraz szybszym tempie.
„ AI AI ”: Dargen D'Amico o zagrożeniach związanych ze sztuczną inteligencją
Na szczęście niektórzy muzycy zaczynają kwestionować coraz bardziej niejednoznaczną rolę sztucznej inteligencji w muzyce. Włoski raper i autor tekstów Dargen D'Amico wydał niedawno utwór zatytułowany „ AI AI ” . W utworze, zachowując ironię, która zawsze definiowała jego styl, zastanawia się nad tym, jak sztuczna inteligencja zmienia nasze rozumienie teraźniejszości. W wywiadzie dla RaiPlay wyjaśnił:
Pomysł na piosenkę zrodził się z faktu, że we Włoszech mówi się zdecydowanie za mało o sztucznej inteligencji. A jednak ona nadchodzi i zmusza nas do zmierzenia się z pytaniami, które stają się coraz bardziej palące .
Tytuł „ AI AI ” ma podwójne znaczenie. Odnosi się zarówno do akronimu oznaczającego sztuczną inteligencję, jak i do znanego okrzyku bólu. I szczerze mówiąc, trudno wyobrazić sobie lepsze określenie wszystkiego, o czym właśnie rozmawialiśmy.
Autor tekstów piosenek wyjaśnił w wywiadzie dla Cosmopolitan, co ostatecznie przekonało go do dokończenia utworu, którego refren pierwotnie napisano dwa lata wcześniej:
„Widziałem reklamy zabawek obsługiwanych przez ChatGPT, które mogą narazić dzieci na kilka zagrożeń, a hakerzy mogą potencjalnie ingerować w sposób, w jaki się bawią”.
Zagrożenia, które często pozostają niezauważone:
„Rozmawiałem ze specjalistami, ludźmi pracującymi nad sztuczną inteligencją we Włoszech i za granicą, i wspólnie staraliśmy się nakreślić trzy główne tematy: przyszłość rozrywki, relacje między ludźmi a maszynami oraz rozwój technologiczny, który jest tuż za rogiem. Na koniec przyjrzeliśmy się opiece zdrowotnej, aby zrozumieć, czy sztuczna inteligencja może ją rzeczywiście uczynić bardziej demokratyczną, ponieważ dziś wciąż żyjemy w świecie, w którym niektórzy mają dostęp do leczenia, a inni nie ” .
Dargen D'Amico zachęca nas do zastanowienia się nad przyszłością muzyki: skoro algorytmy i sztuczna inteligencja w coraz większym stopniu kształtują to, co słyszymy, kto naprawdę będzie miał głos? Co to oznacza dla nas jako artystów i jednostek ? Jego piosenka jest zarówno ostrzeżeniem, jak i zachętą do większej świadomości.
Napisany przez
Kształt rozmowy
Czy masz coś do dodania do tej historii? Jakieś pomysły na wywiady lub kąty, które powinniśmy zbadać? Daj nam znać, jeśli chcesz napisać kontynuację, kontrapunkt lub podzielić się podobną historią.
