Zaledwie miesiąc temu długo oczekiwana i kontrowersyjna umowa Mercosur w końcu stała się rzeczywistością. Zdjęcia z jej podpisania w Asunción w Paragwaju świadczą o tym ważnym wydarzeniu, przedstawiając przewodniczącą Komisji Europejskiej von der Leyen i przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costę trzymających się za ręce z przywódcami zaangażowanych państw Ameryki Łacińskiej, z szerokimi uśmiechami na twarzach każdego z nich.
Mercosur to historia negocjacji i długich procesów dyplomatycznych, ale także rozgniewanych rolników, traktorów przejmujących ulice i starej narracji o konflikcie między globalizacją a przetrwaniem małych lokalnych społeczności. Czy jednak to wszystko, co kryje się za tą umową? Przyglądając się bliżej, można zauważyć, że nie wszystko jest takie proste, jak się wydaje.
Umowa – na co właściwie patrzymy?
Mercosur jest drugim co do wielkości partnerem handlowym UE; ich gospodarki łącznie stanowiłyby potencjalnie 25% światowego PKB . Mercosur, czyli Mercado Común del Sur (Wspólny Rynek Południa po angielsku), stanowi blok handlowy złożony z wybranych krajów Ameryki Łacińskiej, a mianowicie Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju. Handel między Mercosur a UE od dziesięcioleci tętni życiem; importuje się i eksportuje głównie produkty rolne, w tym wołowinę, drób czy oliwę z oliwek. Do tej pory stosunki handlowe między UE a tymi krajami były regulowane umowami dwustronnymi: niedawno podpisana umowa o partnerstwie UE-Mercosur znacząco to zmieni.
Choć umowa obejmuje dialog polityczny i filary współpracy, koncentruje się przede wszystkim na handlu. W ciągu dziesięciu lat kraje Mercosuru zniosą cła importowe (tj. podatki) na znaczną liczbę produktów importowanych z UE, podczas gdy UE zniesie to samo w przypadku produktów Mercosuru, ułatwiając południowoamerykańskim produktom rolnym dostęp do jednolitego rynku europejskiego. Niektóre produkty uważane za szczególnie wrażliwe dla sektora rolnego (na przykład wołowina, drób czy cukier) będą objęte kontyngentami taryfowymi ; oznacza to, że z góry ustalona ilość tych produktów będzie importowana po niższej stawce celnej.
Dlaczego teraz? – Zrozumienie jego osi czasu
Podsumowując, jest to najbardziej ambitna umowa handlowa, jaką kiedykolwiek wyobrażała sobie Unia Europejska, a najprawdopodobniej również najdłuższa, jaką udało się jej osiągnąć. Oficjalne rozmowy rozpoczęły się już w czerwcu 1999 roku, co zapoczątkowało długi i złożony proces negocjacyjny, którego przełom nastąpił w 2019 roku, kiedy to osiągnięto porozumienie polityczne między obiema stronami. Umowa uległa krótkotrwałej stagnacji do grudnia 2024 roku, podczas gdy omawiano dalsze zabezpieczenia mające na celu rozwiązanie problemów środowiskowych. Chociaż umowa została ostatecznie podpisana w styczniu 2026 roku, pod koniec tego samego miesiąca ponownie stanęła w martwym punkcie, ponieważ Parlament Europejski zagłosował za skierowaniem jej do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w celu uzyskania opinii.
Czym można wytłumaczyć to nagłe przyspieszenie negocjacji, po dwóch dekadach postępowych, ale powolnych postępów dyplomatycznych? Według Alana Matthewsa, profesora europejskiej polityki rolnej w Katedrze Ekonomii Trinity College i byłego prezesa Europejskiego Stowarzyszenia Ekonomistów Rolnych, w grę wchodzi kilka czynników. „Nowe motywy po stronie UE, oprócz pierwotnej chęci uzyskania lepszego dostępu do rynku Mercosuru, obejmowały troskę o przeciwdziałanie rosnącym wpływom Chin w Ameryce Łacińskiej” – wyjaśnia. Ambicje uzyskania dostępu do kluczowych surowców i potrzeba zacieśnienia relacji handlowych z innymi partnerami po „wojnie celnej” Trumpa również odegrały rolę. Jeśli chodzi o Mercosur, Matthews wskazuje na polityczną szansę, jaką wykorzystali przywódcy polityczni Brazylii i Argentyny, forsując tę umowę.
Reakcje sektora rolniczego – strach i nieufność
Pierwsze reakcje na podpisanie umowy Mercosur nie trwały długo. Chociaż niektóre sektory, takie jak mleczarski czy winiarski, wyraziły zdecydowane poparcie dla umowy, inne wyraziły sprzeciw. „Jak to zawsze bywa w umowach handlowych” – wyjaśnia Matthews – „ci, którzy mogą stracić, mają większą motywację, by zabrać głos”.
W ostatnich miesiącach protesty miały miejsce w kilku krajach UE, a mianowicie we Francji, Polsce, Belgii i Hiszpanii. W grudniu rolnicy z kilku państw członkowskich zgromadzili się na traktorach przed Parlamentem Europejskim, aby wyrazić swoje niezadowolenie. Co dokładnie ich niepokoi w tej umowie?
Konkurencyjność, standardy i nierówne warunki działania
Obawy dotyczące konkurencji zdają się być w tym kontekście na pierwszym planie. Matthews odnosi się do „poczucia niesprawiedliwości”, które zakorzeniło się wśród europejskich rolników: postrzegają oni umowę jako stwarzającą nierówne warunki konkurencji. Obawiają się, że będą musieli konkurować nie tylko z innymi produktami z UE, ale także z importem z Mercosuru, który może nie spełniać tych samych norm jakości, którym podlegają towary europejskie. Zatwierdzone w zeszłym miesiącu przez Parlament Europejski środki ochronne, które mają zostać uruchomione w przypadku, gdyby umowa zaszkodziła unijnemu sektorowi rolnemu, nie wystarczyły, aby uciszyć krytyków. Obawy dotyczące norm jakości są jednak łagodzone przez rygorystyczne audyty i kontrole, którym poddawane są importowane towary, zapewniające przestrzeganie tych samych norm bezpieczeństwa i higieny pracy obowiązujących w Unii Europejskiej przez towary zagraniczne wprowadzane na jej rynek.
Wyższe emisje dwutlenku węgla i zielone ambicje UE
Gdy przejdziemy do kwestii dobrostanu zwierząt i norm środowiskowych, problem staje się bardziej skomplikowany. W jaki sposób europejscy rolnicy, związani tymi surowymi przepisami, mogą konkurować z produktami, które nie będą musiały spełniać podobnych norm w swoich krajach pochodzenia? W tym sensie, podobnie jak wiele wcześniejszych umów handlowych, umowa z Mercosurem prawdopodobnie posłuży jako narzędzie do podniesienia tych standardów. Aby jednak to zadziałało, konieczne jest stworzenie zachęty dla krajów eksportujących, czyli zapewnienie im większego dostępu do rynku. „W związku z tym producenci z UE ponoszą pewne koszty” – argumentuje Matthews.
Drugim istotnym źródłem argumentów dla przeciwników porozumienia jest jego wpływ na środowisko. W jaki sposób ułatwienie handlu z krajami Oceanu Atlantyckiego wpisuje się w zielone ambicje UE, a w szczególności w jej cel neutralności emisyjnej? W pewnym sensie umowy handlowe zawsze będą zwiększać emisje, ponieważ pociągają za sobą wzrost aktywności gospodarczej. Niemniej jednak, wartość środowiskowa porozumienia leży gdzie indziej: poprzez nawiązywanie współpracy i uczynienie wdrażania Porozumienia paryskiego istotnym elementem porozumienia, UE dąży do dostosowania polityki klimatycznej krajów Ameryki Łacińskiej do polityki zawartej w porozumieniu. Według Matthewsa „pozytywny wpływ Porozumienia [Mercosur] na ambicje klimatyczne krajów Mercosur zrównoważy ograniczony wzrost emisji wynikający z wpływu Porozumienia na import wołowiny”.
Umowa UE-Mercosur nie dotyczy kwestii absolutnych ani słuszności i niesłuszności; jak widzieliśmy, implikacje umowy są złożone i wielowarstwowe; kompromisy zdają się być sugerowane w każdym postanowieniu. Teraz, gdy proces wydaje się ponownie zatrzymany, podczas gdy Trybunał UE wydaje swoją opinię, my, obserwatorzy, możemy tylko czekać, aby zobaczyć, jak dokładnie umowa Mercosur wpłynie na przyszłość handlu i rolnictwa UE.
