Pięć miesięcy po jednym z największych protestów Generacji Z w ostatnich latach, Bułgarzy ponownie udają się do urn wyborczych. 19 kwietnia 2026 roku kraj wybierze nowy rząd – będą to ósme wybory parlamentarne od 2021 roku, będące uciążliwym cyklem niestabilności politycznej.

Głosowanie to odbywa się w szczególnie krytycznym momencie dla kierunku rozwoju kraju i pozycji międzynarodowej Bułgarii. W obliczu trwających konfliktów na świecie i po wejściu do strefy euro w styczniu 2026 roku, kraj znajduje się w sytuacji, w której stabilność polityczna nie jest już opcjonalna, lecz konieczna.

Kraj w stagnacji

W ostatnich latach Bułgaria pogrążyła się w stagnacji w wielu obszarach. Kryzys polityczny rozprzestrzenił się daleko poza parlament, dotykając kluczowych obszarów, takich jak system sądownictwa, opóźniając niezbędne reformy i spowalniając absorpcję funduszy UE. Ostatnio Bułgaria doświadczyła nawet częściowego wstrzymania funduszy UE z powodu braku wdrożenia kluczowych reform sądownictwa i walki z korupcją, co wyraźnie pokazuje, jak polityczny impas przekłada się teraz bezpośrednio na konsekwencje gospodarcze.

Niekończący się cykl wyborczy

Od 2021 roku odbyły się liczne wybory parlamentarne, ale żadne z nich nie wyłoniły stabilnego i trwałego rządu. Schemat powtarzający się w kolejnych wyborach jest w dużej mierze taki sam: żadna partia nie uzyskuje wystarczającej większości (121 z 240 miejsc), rozpoczynają się negocjacje koalicyjne, które ostatecznie kończą się fiaskiem z powodu głębokich podziałów ideologicznych, wzajemnej nieufności między partiami oraz ciągłych sporów dotyczących korupcji i reformy sądownictwa. Obecność podmiotów politycznych powiązanych z zarzutami korupcyjnymi – w tym osób objętych sankcjami międzynarodowymi – dodatkowo pogłębiła nieufność między partiami i skomplikowała negocjacje koalicyjne. Co istotne, bułgarski polityk Deljan Peewski został w 2021 roku ukarany przez Departament Skarbu USA na mocy Globalnej Ustawy Magnitskiego za rzekome zaangażowanie w korupcję, płatną protekcję i nadużycia instytucji publicznych. W rezultacie negocjacje kończą się fiaskiem, co ponownie zmusza kraj do udziału w wyborach.

Jak podkreślono w analizie Centrum Wilsona, Bułgaria przeprowadziła w październiku 2024 roku swoje siódme wybory parlamentarne od kwietnia 2021 roku, a społeczeństwo spodziewało się już wkrótce kolejnych wyborów. Wyniki pokazały niewielką lub żadną istotną zmianę w rozkładzie sił, ostatecznie powtarzając rezultaty poprzednich wyborów i wzmacniając rozdrobnienie polityczne między partiami.

Ta powtarzalność nie tylko zahamowała rząd, ale także wzmocniła apatię i nieufność społeczną. W tym samym raporcie podkreślono rekordowo niską frekwencję wyborczą, wynoszącą 34,4% w czerwcu 2024 r., a także rosnące obawy dotyczące uczciwości wyborów i kupowania głosów, co dodatkowo osłabia zaufanie do instytucji politycznych. Z czasem doprowadziło to do powstania samonapędzającego się cyklu: powtarzające się wybory nie przynoszą zmian, a brak zmian zniechęca do udziału w wyborach, zwiększając tym samym względny wpływ praktyk kupowania głosów. 

Skutki protestu

26 listopada 2025 roku wybuchł pierwszy z wielu protestów, które miały miejsce na miesiące przed nadchodzącymi wyborami – w wyniku narastającej frustracji Bułgarów wobec systemu. Impulsem do masowego wyrażania niezadowolenia rządu był projekt budżetu na 2026 rok, który spotkał się ze sprzeciwem społecznym z powodu planowanych podwyżek składek na ubezpieczenia społeczne i podatków od dywidend, mających na celu wsparcie wyższych wydatków publicznych. Środki te pogłębiłyby istniejące napięcia, ale pod nimi kryje się sedno nierozwiązanego problemu: reforma sądownictwa. Kwestia kontroli nad prokuraturą wielokrotnie podważała rządy koalicyjne i powodowała długotrwały brak zaufania między aktorami politycznymi .

Duża część gniewu społecznego skierowana jest w stronę Deljana Peewskiego, którego wpływy w polityce utrzymują się pomimo niestabilności politycznej kraju. Chociaż jego partia nie zdobywa dominującej liczby głosów, wielokrotnie pozycjonowała się jako decydujący czynnik poparcia w tworzeniu rządu, w szczególności obok GERB. Na przykład, po wyborach w 2024 roku, GERB zdobyła największą liczbę głosów, ale nie uzyskała większości, co wymagało zewnętrznego wsparcia, aby rządzić. To wsparcie pochodziło częściowo od partii Peewskiego, która publicznie zobowiązała się do utrzymania rządu, mimo że nie była formalnym partnerem koalicyjnym. Ten schemat — w którym partia o mniejszym ciężarze wyborczym staje się ważna w arytmetyce koalicyjnej — dał Peewskiemu znacznie większą władzę i wpływy niż jego udział w głosach. W ten sposób często okazuje się, że wpływy polityczne w Bułgarii nie są determinowane przez siłę wyborczą, ale przez zdolność do współpracy ponad podziałami partyjnymi , zazwyczaj za kulisami, mimo że publicznie sprzeciwiają się sobie. W rezultacie, mimo że Peevski stał się symbolem korupcji, jego ciągła popularność odzwierciedla głębszy problem systemowy, a nie odosobniony przypadek.

Wraz z protestami coś się jednak zmieniło. Przyczyniły się one do zauważalnego wzrostu świadomości politycznej, szczególnie wśród osób młodych. Demonstracje nie koncentrują się już na jednym problemie, ale obejmują szeroki zakres zagadnień – od przemocy domowej po niesprawiedliwość sądownictwa i odpowiedzialność polityczną. Łączy je rosnące poczucie, że kwestie te nie są odizolowane, lecz stanowią część tego samego problemu strukturalnego. To z kolei doprowadziło do bardziej jednolitej reakcji społeczeństwa na niesprawiedliwość, nawet jeśli ta jedność nie przełożyła się jeszcze w pełni na wyniki wyborów.

W następstwie tej fali nacisków rząd Żeliazkowa podał się do dymisji, co ponownie doprowadziło do utworzenia rządu tymczasowego. Nasuwa się zatem ważne pytanie: czy ta zmiana faktycznie pozbawia wpływów postaci takie jak Peewski? Odpowiedź nie jest prosta. Jego rola często zależała mniej od formalnych stanowisk, a bardziej od zdolności do wywierania wpływu na wyniki wyborów w negocjacjach koalicyjnych. Dopóki ta struktura istnieje, jego wpływy nie znikną same z siebie. Protesty uwidoczniły problem, ale sama widoczność go nie zlikwiduje – a to właśnie jest stawką nadchodzących wyborów.

Tysiące osób zebrało się w centrum Sofii, aby zaprotestować przeciwko stagnacji politycznej i korupcji, co odzwierciedla rosnącą frustrację społeczeństwa trwającym kryzysem w Bułgarii.

Nowy gracz w grze

Istotnym nowym wydarzeniem w tym cyklu wyborczym jest ruch polityczny Rumena Radewa, który po rezygnacji zainicjował utworzenie własnego projektu politycznego, Postępowej Bułgarii. Jego kampania zyskała już znaczną popularność, a wstępne prognozy sugerowały, że partia może zdobyć ponad 30% głosów , co potencjalnie zmieni sytuację polityczną i wyprze mniejsze partie z parlamentu.

Projekt prezentuje się jako centrolewicowa koalicja antykorupcyjna, zrzeszająca takie formacje jak Ruch Nasz Lud, Partia Socjaldemokratyczna i ruch Socjaldemokraci. Na listach kandydatów znajdują się lokalni politycy, byli urzędnicy regionalni, prawnicy i przedstawiciele biznesu, a także osoby bardziej rozpoznawalne publicznie, co odzwierciedla próbę dotarcia do szerokiego grona odbiorców, a jednocześnie pozycjonuje się jako platforma dla „nowych” twarzy politycznych.

W podstawowym ujęciu projekt łączy antyoligarchiczną retorykę z postawami sugerującymi bardziej ostrożne podejście do zaangażowania Bułgarii w konflikty międzynarodowe i politykę energetyczną. Choć nie jest to sformułowane wprost w skrajnych kategoriach, takie stanowisko jest często postrzegane jako stosunkowo bardziej otwarte na Rosję, co pozwala partii przyciągać wyborców tradycyjnie związanych z formacjami prorosyjskimi, takimi jak BSP i Wazrazhdane, a jednocześnie przyciągać wyborców proeuropejskich, którzy czują się niereprezentowani przez obecne opcje polityczne.

Ten szeroki apel wprowadza jednak również nowe napięcia i niejasności dotyczące przyszłości partii. Dla wielu wyborców Radew reprezentuje możliwość zdecydowanego zerwania z istniejącym systemem. Jednocześnie jego pozycjonowanie polityczne rodzi pytania o kierunek, w jakim takie zerwanie miałoby pójść. W kontekście, w którym Bułgaria pilnie potrzebuje stabilizacji, wyborcy stoją przed trudnym wyborem: obietnica zmian kontra niepewność ich konsekwencji, szczególnie w zakresie orientacji w polityce zagranicznej i tworzenia koalicji.

Kolejną cechą charakterystyczną kampanii Radewa była jego ograniczona komunikacja publiczna. Jego strategia, często określana mianem „ciszy radiowej”, obejmowała stosunkowo niewiele wystąpień publicznych i brak szczegółowych wyjaśnień politycznych , w tym dotyczących kluczowych kwestii, takich jak finansowanie i struktura zarządzania. Zamiast tego, jego przekaz pozostał szeroki, koncentrując się na demontażu „modelu oligarchicznego”, pozostawiając znaczną część interpretacji samym wyborcom.

Ta niejednoznaczność odegrała podwójną rolę. Z jednej strony, nabrała rozpędu, pozwalając różnym grupom na przedstawienie swoich oczekiwań wobec projektu, przyczyniając się do ponownego zaangażowania politycznego. Z drugiej strony, budzi obawy dotyczące przejrzystości i rozliczalności. Bez jasno określonych polityk trudno jest ocenić, co partia konkretnie reprezentuje poza jej ogólnym sprzeciwem wobec status quo.

Istnieją również przesłanki wskazujące na to, że część jego bazy poparcia pokrywa się z wcześniej prorosyjskimi sieciami społecznościowymi, w tym ze społecznościami internetowymi, które zmieniły swój przekaz , aby dostosować go do jego kampanii. To dodatkowo wzmacnia złożoność jego elektoratu, który nie jest zjednoczony w swoich oczekiwaniach, lecz raczej połączony niezadowoleniem z obecnego systemu.

Ostatecznie, choć Radev przedstawia swój projekt jako alternatywę dla tego, co określa mianem „oligarchicznego” modelu politycznego, brak jasności co do jego struktury, finansowania i długoterminowego kierunku porusza istotną kwestię. Dla wyborców – zwłaszcza młodszych – wyzwaniem jest nie tylko rozpoznanie wad obecnego systemu, ale także krytyczna ocena tego, co oferuje się jako jego zamiennik. Powstanie nowej partii politycznej może sygnalizować ruch, ale nie prowadzi automatycznie do trwałej zmiany strukturalnej.

Rumen Radew, były prezydent Bułgarii, wyłania się jako centralna postać zmieniającego się krajobrazu politycznego kraju w obliczu nadchodzących wyborów.

Teraz trzeba podjąć decyzję

Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, Bułgaria znajduje się w momencie, w którym utworzenie zorganizowanego i stabilnego rządu jest niezbędne. W miarę rozwoju globalnych konfliktów, wynik tych wyborów nie tylko ukształtuje kraj wewnętrznie, ale także określi jego pozycję na arenie międzynarodowej. Nie jest to już tylko wybór dotyczący rządzenia – to także wybór kierunku.

Jednocześnie pozostaje pytanie, czy korupcja będzie się utrzymywać. System, który rozwinął się w ostatnich latach, nie jest zbudowany wokół jednej osoby, nawet jeśli jedna postać stała się jego symbolem. To sieć – sieć, której nie da się rozmontować, usuwając po prostu jednego aktora, ale zmieniając warunki, które pozwalają jej funkcjonować.

Właśnie tutaj frekwencja wyborcza nabiera kluczowego znaczenia. Raporty OBWE wielokrotnie podkreślały obawy związane z kupowaniem głosów w Bułgarii, szczególnie w kontekście niskiej frekwencji. W takich warunkach mniejsze, kontrolowane bloki wyborcze zyskują nieproporcjonalnie duży wpływ, umożliwiając partiom o ograniczonym poparciu wyborczym przejęcie decydującej roli w tworzeniu rządu.

Zwiększenie frekwencji wyborczej bezpośrednio niweluje tę nierównowagę. Im większa frekwencja, tym mniejszy wpływ tych kontrolowanych głosów na ostateczny wynik. W tym sensie głosowanie to nie tylko obywatelski obowiązek – to mechanizm, za pomocą którego można podważyć samą strukturę wpływów politycznych.

Dla wielu protesty były sposobem na wyrażenie niezadowolenia z systemu. Jednak bez udziału w wyborach to niezadowolenie może pozostać symboliczne. Jeśli celem jest zmiana, musi ona wykraczać poza ulice, aż do urn wyborczych.

Bo ostatecznie w tych wyborach nie chodzi tylko o to, kto będzie rządził, ale także o to, czy system, który definiował rzeczywistość polityczną Bułgarii w ciągu ostatnich lat, będzie kontynuowany, czy też zacznie się zmieniać.

Napisany przez

Kształt rozmowy

Czy masz coś do dodania do tej historii? Jakieś pomysły na wywiady lub kąty, które powinniśmy zbadać? Daj nam znać, jeśli chcesz napisać kontynuację, kontrapunkt lub podzielić się podobną historią.