26 lutego widzowie w całej Bośni i Hercegowinie włączyli telewizory, oczekując standardowego programu od jedynego w kraju nadawcy publicznego, BHRT. Zamiast tego, na czarnym ekranie pojawił się następujący komunikat :
„DZIŚ BHRT NIE NADAJE SWOJEGO REGULARNEGO PROGRAMU ” – głosiła wiadomość.
To ostrzeżenie przed konsekwencjami braku systemowego rozwiązania i możliwością trwałego zamknięcia nadawcy publicznego.
Jeśli właściwe instytucje nie podejmą pilnej decyzji, BHRT grozi zablokowanie kont i zaprzestanie pełnienia swojej podstawowej funkcji jako służby publicznej w interesie obywateli.
Wiadomości będą emitowane zgodnie z codziennym harmonogramem.
Radio i Telewizja Bośni i Hercegowiny (BHRT) zawiesiło na cały dzień regularną działalność programową, co było w zasadzie ostatnim z serii sygnałów alarmowych dla opinii publicznej i elit politycznych. Powód był prosty i druzgocący: instytucja, która powinna dostarczać obywatelom Bośni i Hercegowiny informacji o znaczeniu publicznym za pośrednictwem radia, telewizji i platform cyfrowych, może wkrótce przestać istnieć.
Dla wielu obywateli był to po prostu kolejny epizod w znanym cyklu. Co rok lub dwa pojawiają się ostrzeżenia, że BHRT jest na skraju załamania. Wypłaty pensji są opóźnione. Orzeczenia sądowe piętrzą się. Politycy obiecują rozwiązania. Kryzys chwilowo mija, a historia znika – aż do nadejścia kolejnego terminu finansowego.
Ale tym razem jest inaczej.
W kraju tak podzielonym politycznie i instytucjonalnie jak Bośnia i Hercegowina, utrata jedynego nadawcy publicznego na szczeblu państwowym byłaby czymś więcej niż tylko porażką mediów — byłaby porażką polityczną i demokratyczną.
Zbliża się dosłowny DEADline
Bezpośrednie zagrożenie wynika z długu w wysokości około 22 milionów KM (~11,25 mln EUR) wobec Europejskiej Unii Nadawców (EBU), która łączy i zapewnia relacje na żywo z wydarzeń i wiadomości nadawcom publicznym w Europie, Afryce Północnej i niektórych częściach Bliskiego Wschodu. Jeśli dług nie zostanie uregulowany, postępowanie egzekucyjne może doprowadzić do zamrożenia rachunków BHRT, co w efekcie doprowadzi do wstrzymania działalności tej instytucji.
Już samo to byłoby poważne. Jednak dług EBU to tylko jeden z elementów znacznie większego kryzysu finansowego.
Łączne zobowiązania BHRT przekraczają obecnie 100 milionów marek zamiennych (~51 milionów euro), na co składają się niezapłacone podatki, rachunki za energię, zobowiązania wobec dostawców oraz lata niezapłaconych składek emerytalnych i zdrowotnych dla pracowników.
Dla około 700 osób tam pracujących kryzys nie jest kwestią teoretyczną. To sprawa osobista .
Jak mówi przewodnicząca związku zawodowego pracowników BHRT, Merima Kurtović-Pašalić, pracownicy od prawie dwóch dekad co miesiąc zadają sobie to samo pytanie: Czy dostanę należną mi pensję?
„Pracują w niepewności, w agonii, nie wiedzą, czy i kiedy otrzymają wynagrodzenie i inne świadczenia, a jest to szczególnie straszne, ponieważ od prawie 10 lat nie wypłacano nam składek emerytalnych, więc zadłużenie wobec pracowników wynosi obecnie ponad 55 milionów KM z tytułu składek” – mówi Kurtović-Pašalić.
W ostatnich latach BHRT wielokrotnie próbowało pokazać opinii publicznej warunki pracy swoich pracowników. W poście z listopada 2025 roku nadawca przeprosił za chwilową przerwę w sygnale, jednocześnie ujawniając zdjęcia przeciekającego dachu i poważnych szkód spowodowanych przez wodę w swojej siedzibie.
Kurtović-Pašalić podkreśla powagę sytuacji: „Pozostałe warunki są bardzo trudne, ponieważ pracujemy w budynku, który ma ponad 40 lat, a nasze generatory prądu i windy ulegają awariom i bardzo często znajdujemy się w sytuacji, w której musimy improwizować nawet podczas wdrażania samego programu”.
Innymi słowy, przetrwanie BHRT nie jest tylko kwestią polityki medialnej. To kwestia środków do życia.
Strukturalna dysfunkcja leżąca u podstaw kryzysu
Aby zrozumieć, dlaczego kryzys nabrał wymiaru egzystencjalnego, należy przyjrzeć się na nowo architekturze publicznego systemu nadawczego Bośni i Hercegowiny – strukturze, która odzwierciedla szerszą rzeczywistość polityczną kraju.
W Bośni i Hercegowinie działają trzy stacje nadawcze publiczne:
– Radio i Telewizja Bośni i Hercegowiny (poziom państwowy)
– Radio-Telewizja Federacji Bośni i Hercegowiny
– Radio Telewizja Republiki Serbskiej
System został ustanowiony przez Biuro Wysokiego Przedstawiciela na początku XXI wieku i miał na celu ujednolicenie rozdrobnionego krajobrazu medialnego czasów wojny, przy jednoczesnym poszanowaniu złożonej struktury politycznej kraju. Za przykład posłużyć może niemiecki nadawca publiczny, w którym każda jednostka federalna ma własnego nadawcę publicznego działającego pod skrzydłami korporacji krajowej.
Teoretycznie model finansowania powinien być prosty – opłata abonamentowa pobierana od gospodarstw domowych jest dzielona między trzech nadawców. Jednak w praktyce stało się to polem prawnej i politycznej walki.
Co najmniej od 2017 r . RTRS oskarżane jest o wstrzymywanie prawnie wymaganej części przychodów z opłat licencyjnych należnych BHRT, co pozbawiło nadawcę publicznego dziesiątek milionów euro i doprowadziło go do bankructwa.
Orzeczenia sądowe wielokrotnie potwierdzały, że środki powinny zostać przekazane. Jednak realizacja pozostała nieuchwytna. Rezultatem jest paradoks, jedyny w swoim rodzaju w Bośni w swojej absurdalności: instytucja państwowa upada finansowo, ponieważ inny nadawca finansowany ze środków publicznych odmawia przekazania pieniędzy wymaganych przez prawo.
Dodatkowym obciążeniem jest pobieranie samej opłaty abonamentowej. Wiele chorwackich gospodarstw domowych nie płaci abonamentu telewizyjnego z powodu, jak twierdzą partie chorwackie, braku reprezentacji w bośniackich mediach. W rzeczywistości, od 2019 roku, separatystyczny chorwacki nadawca „publiczny”, Radio-Telewizja Hercegowiny-Bośni (RTVHB; nazwa pochodzi od chorwackiego quasi-państwa utworzonego podczas wojny), działa w pełni i jest częściowo finansowany z darowizn obywateli Chorwacji, poprzez darowiznę w wysokości 100 KM na rachunku za energię elektryczną Hercegowiny-Bośni lub przelewy bankowe, a także dzięki wsparciu gmin z większością chorwacką i bezpośredniemu wsparciu Republiki Chorwacji.
W oświadczeniu o misji RTV HB stwierdza:
„W obecnej formie powstaliśmy w odpowiedzi na brak systematycznie opracowanych i odpowiednio przekazywanych treści na temat historii, kultury, gospodarki, edukacji i tradycji Chorwatów w Bośni i Hercegowinie w ramach programów informacyjnych komponentów publicznego systemu RTV BiH, tj. w ramach istniejących programów nadawanych w Bośni i Hercegowinie.
Jesteśmy własnością 22 gmin, miast i kantonów, w których większość stanowią Chorwaci. Jesteśmy jedynym tego typu publicznym medium w języku chorwackim, które poprzez swoją działalność stara się rekompensować brak przestrzeni medialnej w języku chorwackim.
Nasza działalność jest finansowana z budżetów naszych założycieli, darowizn, działań marketingowych oraz projektów krajowych i międzynarodowych. Rząd Republiki Chorwacji, za pośrednictwem Centralnego Urzędu ds. Chorwatów za Granicą, jest znaczącym sponsorem działalności RTV.
Oczywiste jest, że ścisła kontrola nad polityką stała się infrastrukturą, na której opiera się całe społeczeństwo Bośni i Hercegowiny, w tym publiczny system nadawczy. W takim otoczeniu BHRT stało się jedynie stratą uboczną. W przeciwieństwie do swoich odpowiedników w innych krajach europejskich, BHRT ma dość niską oglądalność, prawdopodobnie z powodu dążenia do zachowania neutralności w skrajnie spolaryzowanym ekosystemie medialnym.
Według Kurtović-Pašalić, przedstawiciele partii politycznej Sojusz Niezależnych Socjaldemokratów (SNSD) konsekwentnie blokowali próby rozwiązania kryzysu finansowego BHRT w instytucjach państwowych. W bośniackim systemie podziału władzy takie blokowanie może całkowicie sparaliżować proces decyzyjny.
Tymczasem mandat rady zarządzającej BHRT już wygasł, a izba parlamentarna odpowiedzialna za zatwierdzenie nowej rady ma problemy z funkcjonowaniem z powodu politycznego impasu.
Różnica jest taka, że tym razem konsekwencje mogą dosłownie spowodować wyłączenie światła.
To, co się dzieje, nie jest już nawracającym kryzysem finansowym, który można tymczasowo rozwiązać. To moment paraliżu instytucjonalnego, który może doprowadzić do całkowitego upadku nadawcy publicznego w demokratycznym kraju europejskim. Jeśli tak się stanie, konsekwencje sięgną daleko poza jedną organizację medialną. Kluczowym pytaniem jest teraz nie tylko to, czy BHRT przetrwa, ale jak będzie wyglądała demokratyczna infrastruktura kraju, jeśli nie przetrwa.
