Gdyby spojrzeć na Unię Europejską jako całość, można by pomyśleć, że prawa kobiet stoją na czele wartości europejskich , a konkretnieprawo do aborcji. W końcu równość kobiet i mężczyzn jest jedną z zasad założycielskich Unii Europejskiej, sięgającą Traktatu Rzymskiego z 1957 roku. Jednak dziś, 8 marca 2026 roku, w Międzynarodowy Dzień Kobiet , dwa państwa członkowskie UE od dawna przymykają oczy na aborcję – Polska i Malta. 

Unia Europejska szczyci się wiążącymi instrumentami prawnymi, których państwa członkowskie są zobowiązane przestrzegać. Artykuł 2 Traktatu o Unii Europejskiej wymienia równość jako jedną z wartości fundamentalnych. Artykuł 3 Karty Praw Podstawowych gwarantuje prawo do integralności fizycznej. Strategia UE na rzecz równości płci na lata 2026–2030 została opracowana w celu przyspieszenia działań na rzecz praw kobiet.

Jednak sama Strategia uznaje „bariery w dostępie do antykoncepcji i ograniczenia dotyczące bezpiecznej, legalnej aborcji, nawet w niektórych państwach członkowskich UE”. W jej granicach miliony kobiet są pozbawione prawa do decydowania o tym, co dzieje się z ich ciałem.

Chociaż prawo dotyczące aborcji pozostaje w dużej mierze w gestii poszczególnych państw członkowskich, UE może wywierać presję polityczną i wyznaczać standardy równości. Nadal jednak istnieje napięcie między krajowym prawem karnym a wspólnymi wartościami europejskimi, które stanowią podstawę obecnej debaty.

Patrząc na szerszy obraz, np. biorąc pod uwagę międzynarodowe standardy zdrowia i praw człowieka, aborcję traktują przede wszystkim jako opiekę zdrowotną i autonomię ciała , a nie zabójstwo.

ŚwiatowaOrganizacja Zdrowia traktuje aborcję jako konieczny element opieki nad zdrowiem seksualnym i reprodukcyjnym i odradza wprowadzanie przepisów zakazujących aborcji wyłącznie ze względu na wiek ciążowy , ponieważ takie ograniczenia opóźniają dostęp do aborcji i zwiększają szkody zamiast „chronić życie”.

Podobnie organy traktatowe Organizacji Narodów Zjednoczonych, takie jak Komitet Praw Człowieka , ostrzegają przed kryminalizacją osób, które przerwały ciążę, i podkreślają, że obowiązkiem kraju jest ochrona życia i zdrowia kobiet, aby zapobiec cierpieniu spowodowanemu przymusową kontynuacją ciąży.

Jednocześnie WHO uznaje, że rodzaj opieki i poziom wsparcia często zmieniają się wraz z wiekiem ciążowym. Na przykład WHO zauważa, że ​​samodzielna aborcja farmakologiczna może być bezpieczna i skuteczna w przypadku ciąży przed 12. tygodniem , z dostępem do rzetelnych informacji i wsparcia w razie potrzeby.

Mówiąc prościej, wszystkie te organizacje międzynarodowe rozumieją, że rozwiązaniem nie powinno być „karanie” kobiet, lecz zapewnienie wszystkim kobietom dostępu do bezpiecznej opieki medycznej, godności i możliwości wyboru, zwłaszcza gdy są ograniczane i zmuszane do dokonania aborcji przy użyciu niebezpiecznych metod.

Mimo wyraźnego międzynarodowego konsensusu w sprawie aborcji jako elementu opieki zdrowotnej, Polska i Malta pozostają w UE w tej kwestii wyjątkami. Dlaczego? Cóż, oba kraje, na przykład, jeśli chodzi o religię; łączy je silna więź z wiarą katolicką – 83% Maltańczyków i 71% Polaków deklaruje się jako katolicy.

Ta więź między ludźmi a Kościołem kształtuje do dziś zarówno polskie, jak i maltańskie społeczeństwa, szczególnie w odniesieniu do wartości prorodzinnych, które wpływają na opinie obywateli na temat aborcji. Pomimo aktywnych ruchów pro-choice, większość tych społeczeństw pozostaje sceptyczna. Prawie 62% Maltańczyków i 63% Polaków sprzeciwia się pełnej liberalizacji prawa aborcyjnego.

Mimo podobnych postaw, sytuacja prawna Polek wydaje się dość korzystna. Żadne prawo nie penalizuje bezpośrednio aborcji farmakologicznej.

Choć tabletek poronnych nie można kupić w lokalnej aptece, można je zamówić za granicą za pośrednictwem sieci aktywistów, takich jak WomenHelpWomen czy pierwszej w Polsce Kliniki Aborcyjnej – Abotak .

Jednakże celowe i bezpośrednie pomaganie w dokonaniu aborcji jest nielegalne, co oznacza, że ​​zamówienie pigułek dla przyjaciółki pod swoim nazwiskiem grozi karą do trzech lat więzienia .

Natomiast na Malcie aborcja pozostaje nielegalna w większości przypadków, z nielicznymi wyjątkami, jedynie w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia pacjentki oraz przed osiągnięciem „żywotności płodu” . Zgodnie z maltańskim kodeksem karnym, spowodowanie poronienia lub wyrażenie zgody na użycie środka, za pomocą którego doszło do poronienia, podlega karze do trzech lat więzienia . Wraz ze wzrostem kosztów podróży za granicę w celu przeprowadzenia aborcji ( od 2000 do 3000 euro ), liczba samodzielnie przeprowadzanych aborcji farmakologicznych na Malcie podwoiła się w latach 2020–2024.

Choć oba kraje mają wspólne podstawy, różnią się znacząco pod względem rozwoju przepisów dotyczących aborcji i sposobu, w jaki ta kwestia jest publicznie omawiana. Pierwsza różnica leży w historii prawa. W Polsce, w okresie komunizmu (lata 50. XX wieku – 1989), aborcja była legalna i powszechnie dostępna. Na Malcie jednak historycznie obowiązywał zakaz aborcji, co czyni ją jednym z najsurowszych systemów prawnych w Europie.

Kolejna różnica dotyczy widoczności w mediach i dyskursu publicznego. Na Malcie aborcja stała się ważnym tematem debaty publicznej w programach telewizyjnych, takich jak „Popolin” , w relacjach prasowych oraz w mediach społecznościowych, w tym „Lovin Malta” i „Freehour” .

Niedawno KSU (Kunsill Studenti Universitarji) opublikował wyniki swojego badania dotyczącego aborcji, z których wynika, że ​​większość uczestniczących w nim studentów sprzeciwia się legalizacji aborcji – około 58% jest przeciw, a około 42% jest za. To pokazuje, jaki jest punkt widzenia studentów uniwersytetu na temat aborcji.

Należy jednak pamiętać, że niezależnie od postępu, cenzura nadal istnieje; dyskusje były niekiedy blokowane, m.in. na Uniwersytecie Malty.

W Polsce aborcja jest szeroko dyskutowana, ale silnie spolaryzowana ze względu na niedawne wstrząsy prawne. Na przykład, w 2020 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł o dalszym ograniczeniu aborcji poprzez wprowadzenie zakazu w większości przypadków dotyczących nieprawidłowości płodu. Doprowadziło to do masowych protestów w całym kraju, organizowanych przez ruchy takie jak Ogólnopolski Strajk Kobiet.  

Podczas lockdownów związanych z COVID-19 polscy studenci wykorzystywali zajęcia online jako przestrzeń symbolicznego protestu, zmieniając swoje zdjęcia profilowe na czerwoną błyskawicę Strajku Kobiet (Polski Strajk Kobiet) po orzeczeniu w sprawie aborcji w 2020 roku. W jednym z przypadków na Uniwersytecie Śląskim profesor przerwał wykład, ponieważ studentka pokazała ten symbol. Świadczy to o napięciach między instytucjami akademickimi a wolnością wypowiedzi studentek.

Trzecim czynnikiem jest skala. Niewielka populacja Malty i zżyta społeczność sprawiają, że drażliwe tematy szybko rozprzestrzeniają się pocztą pantoflową i w mediach. Z kolei większa populacja i rozmiar geograficzny Polski sprawiają, że opinie i aktywizm są bardzo zróżnicowane w poszczególnych regionach.

„Dziecko waży 485 g. Na razie, z powodu ustawy aborcyjnej, muszę leżeć i nic nie mogą zrobić. Poczekają, aż umrze albo coś się zacznie, a jeśli nie, mogę spodziewać się sepsy”. – 30-letnia Izabela

Niestety, nawet w nielicznych przypadkach, w których aborcja powinna zostać przeprowadzona, nie zawsze jest to możliwe. To były jedne z ostatnich słów 30-letniej Izabeli , przyjętej do lokalnego szpitala w Pszczynie. Zmarła, zostawiając córkę bez matki.

Izabela jasno stwierdziła, że ​​chce żyć i że ma dla kogo żyć. Mimo objawów, powiedziano jej jedynie, że musi czekać, ponieważ serce płodu wciąż bije. W końcu kontakt z nią został utracony. W szpitalu podano jej już silne środki uspokajające i nie była w stanie mówić, działać ani prosić o pomoc. Nie mogliśmy interweniować, ponieważ byliśmy całkowicie odcięci zarówno od informacji, jak i od niej.

Śmierć Izabeli nie była jedyną przyczyną wprowadzenia nowych ograniczeń, które wywołały protesty w całym kraju. W 2024 roku prawo zostało doprecyzowane przez minister zdrowia Izabelę Leszczynę, która wprowadziła dodatkowy przepis zezwalający na przerwanie ciąży w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki, w tym jej stanu psychicznego.

W chwili, gdy piszemy ten artykuł, stawką jest życie innej kobiety.

Lela, Gruzinka mieszkająca w Polsce, od grudnia 2025 r. regularnie przebywa w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie.

Od początku ciąży Lela cierpiała na silne objawy somatyczne. Obecnie jest w 15. tygodniu ciąży, a jej stan stał się krytyczny pod koniec lutego. Z powodu przewlekłego stanu zapalnego i owrzodzenia przełyku Lela zaczęła wymiotować krwią. Lekarze odstawili jej leki ze względu na ciążę.

Mam męża.

Mam dzieci.

Mam ludzi, dla których warto żyć.

Według aktywistek Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (FEDERA), polskiej organizacji feministycznej, Lela przez co najmniej miesiąc wielokrotnie zgłaszała w szpitalu chęć przerwania ciąży z powodu poważnych problemów zdrowotnych, co jest zgodne z polskim prawem. Wysłała do szpitala oficjalny wniosek – zarówno po polsku, jak i po gruzińsku – z prośbą o legalną aborcję.

Pomimo wysiłków aktywistów, szpital nadal odmawia wykonania zabiegu, mimo że stan pacjentki się pogarsza. Lela jest osłabiona, nie może chodzić ani samodzielnie jeść i ciągle wymiotuje krwią.

Historie takie jak Izabeli i Leli nie pozostały bez odpowiedzi. Europejska Inicjatywa Obywatelska (EIO) „ Mój Głos, Mój Wybór” zjednoczyła ponad 14 krajów i 300 organizacji z całej UE, zbierając ponad 1,2 miliona podpisów pod apelem do UE o zapewnienie bezpiecznej i dostępnej aborcji wszystkim obywatelom Europy. W ramach kampanii domagano się, aby UE stworzyła mechanizm finansowy, który pomógłby państwom członkowskim w dobrowolnym zapewnieniu bezpiecznej aborcji osobom, które nie mają do niej dostępu.

17 grudnia 2025 roku rezolucja Parlamentu Europejskiego została przyjęta 358 głosami za, 202 przeciw i 79 wstrzymującymi się. Polscy posłowie do Parlamentu Europejskiego w większości głosowali za . Na przykład Robert Biedroń (S&D) i Bartosz Arłukowicz (EPP) poparli ją, choć niektórzy, jak Adam Bielan (ECR), głosowali przeciw.

Jednak wszyscy maltańscy posłowie do Parlamentu Europejskiego głosowali przeciw lub wstrzymali się od głosu, co stanowi istotną różnicę w porównaniu z Polską, gdzie przynajmniej niektórzy posłowie poparli tę inicjatywę, pomimo restrykcyjnego stanowiska obu krajów w sprawie aborcji. Niedawno Komisja Europejska przyjęła odpowiedź na Europejską Inicjatywę Obywatelską, zauważając, że w UE każdego roku przeprowadza się prawie 500 000 niebezpiecznych aborcji.

Komisarz UE ds. równości, Hadja Lahbib , stwierdziła, że ​​„bezpieczeństwo i wolność nigdy nie powinny zależeć od kodu pocztowego i dochodów”. Co to oznacza dla kobiet mieszkających na Malcie i w Polsce? Dzięki tej inicjatywie kobiety uzyskają dostęp do bezpłatnego zakwaterowania i podróży, aby poddać się bezpiecznej i legalnej aborcji w innym państwie członkowskim.

Podsumowując, postępy są widoczne. Inicjatywa „Mój Głos, Mój Wybór” oferuje ratunek, obiecując wsparcie finansowe dla kobiet zmuszonych do wyjazdu za granicę w celu uzyskania bezpiecznej i legalnej opieki. Po raz pierwszy UE uznała, że ​​dostęp do aborcji nie powinien zależeć od miejsca zamieszkania.

Mimo to w obu krajach wciąż istnieje piętno, a otwarte mówienie o aborcji wciąż wiąże się z osądem i wstydem. Od kobiet oczekuje się, że będą cierpieć w milczeniu, a te, które przełamią to milczenie, ryzykują wykluczenie społeczne. Dziś, w Międzynarodowym Dniu Kobiet, miliony kobiet w UE wciąż nie mogą podejmować decyzji dotyczących własnego ciała bez obawy przed prześladowaniem, ubóstwem czy publicznym potępieniem.

Równość pozostaje fundamentalną wartością europejską. Czas, by stała się rzeczywistością.

Kształt rozmowy

Czy masz coś do dodania do tej historii? Jakieś pomysły na wywiady lub kąty, które powinniśmy zbadać? Daj nam znać, jeśli chcesz napisać kontynuację, kontrapunkt lub podzielić się podobną historią.