Z ponad 30 000 ofiar śmiertelnych, protesty w Iranie mogą być najtragiczniejszą rewolucją od czasów II wojny światowej. Jednocześnie Irańczycy stracili dostęp do internetu i możliwość komunikowania się z bliskimi za granicą z powodu całkowitego braku łączności. Iran skutecznie odciął się od reszty świata, a świat zewnętrzny nie ma jasnego obrazu tego, co dzieje się w kraju, poza nagraniami wideo z protestów i drastycznymi zdjęciami zwłok publikowanymi w mediach społecznościowych.
Oś czasu protestów
Protesty rozpoczęły się 28 grudnia 2025 roku w obliczu załamania gospodarczego i szybko przerodziły się w otwarty bunt przeciwko Republice Islamskiej. Wywołane przez handlarzy z bazaru w Teheranie, zmagających się z krachem walutowym i hiperinflacją, niepokoje rozprzestrzeniły się na wszystkie 31 prowincji i przyciągnęły studentów, pracowników, kobiety, pokolenie Z i mniejszości etniczne.
Demonstranci przeszli od wyrażania niezadowolenia ekonomicznego do wyraźnych żądań zmiany reżimu, skandując mocne hasła antychamenejskie i często propahlewskie, organizując strajki na szeroką skalę i angażując się w walki uliczne, w wyniku których niektóre obszary na krótko wymknęły się spod kontroli państwa.
Państwo zareagowało z użyciem ekstremalnej siły. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), policja i Basidż użyły ostrej amunicji, snajperów i ciężkiej broni; przeprowadzały naloty na szpitale, aby aresztować lub zabić rannych; wywierały presję na rodziny ofiar; transmitowały wymuszone zeznania; oraz wysyłały zagraniczne milicje szyickie w celu wzmocnienia sił bezpieczeństwa. Od 8 stycznia 2026 roku władze wprowadziły poważną blokadę internetu i połączeń telefonicznych, zagłuszały Starlink i dążyły do wprowadzenia stałego „wyłącznika awaryjnego”, aby odizolować Iran od internetu, jednocześnie ograniczając dostęp do niego podmiotom powiązanym z reżimem.
Szacunki ofiar w czasie blackoutu znacznie się różnią. Obserwatorzy praw człowieka potwierdzają tysiące zabitych i dziesiątki tysięcy aresztowanych. Jednocześnie przecieki od lekarzy i aktywistów sugerują, że liczba ofiar śmiertelnych wyniosła od 6964 do 18 694 , aresztowanych 51 790, a rannych 11 022, co potencjalnie czyni tę represję najbardziej śmiercionośną w historii współczesnego Iranu. Sądownictwo nazywa protestujących „ wrogami Boga ”, przyspiesza surowe procesy i przeprowadza dziesiątki egzekucji; pojawiają się również doniesienia o użyciu środków chemicznych i tajemniczych zastrzyków przeciwko demonstrantom. W kraju Chamenei obwinia zagranicznych wrogów i nalega na stłumienie „ zamieszek ”, podczas gdy ograniczone ustępstwa ekonomiczne prezydenta Pezeshkiana są powszechnie postrzegane jako zbyt małe i spóźnione.
Chociaż reżim islamski w dużej mierze stłumił protesty od tego czasu, nie oznacza to, że Irańczycy przestali protestować przeciwko Chameneiemu. W rzeczywistości protesty przeniosły się za granicę: setki tysięcy irańskich diaspor protestowało przeciwko reżimowi na całym świecie 14 lutego. Około 200 000 osób wzięło udział w demonstracjach w samym Monachium. Protestujący nieśli wizerunki lidera opozycji Rezy Pahlawiego i skandowali hasła takie jak „Śmierć Chameneiemu ” i „Zmiana reżimu w Iranie”. Niektórzy protestujący nosili czerwone czapki z hasłem „Uczyńmy Iran znów wielkim”, inspirowanym podobnymi czapkami noszonymi przez zwolenników Trumpa. W Londynie niektórzy protestujący nieśli zdjęcia członków rodziny lub przyjaciół, którzy zginęli podczas protestów w Iranie, podczas gdy inni trzymali zdjęcia Donalda Trumpa i jego posty w mediach społecznościowych na temat Iranu, wzywając go, aby w końcu podjął działania.
Te protesty nie są pierwszym przypadkiem buntu Irańczyków przeciwko reżimowi. Masowe demonstracje wybuchały już wielokrotnie w przeszłości, między innymi w 2022 roku po śmierci Mahsy Amini z rąk Patrolu Przewodniczącego za rzekome nieprawidłowe noszenie hidżabu, co wywołało ogólnokrajowe protesty przeciwko Republice Islamskiej i przepisom nakazującym noszenie hidżabu. Jednak obecne powstanie może być najważniejsze od rewolucji islamskiej z 1979 roku, ponieważ przyszłość Iranu prawdopodobnie będzie zależeć od jego rezultatów.
UE nie czekała długo na reakcję. 3 stycznia Europejska Służba Działań Zewnętrznych (ESDZ) wydała oświadczenie, w którym wyraziła zaniepokojenie doniesieniami o ofiarach i wezwała irańskie siły bezpieczeństwa do zachowania maksymalnej powściągliwości, a jednocześnie zaapelowała o inkluzywny dialog w celu rozwiązania problemów społeczno-ekonomicznych. Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, potępiła „ nadmierne użycie siły” i „ciągłe ograniczanie wolności”, podkreślając „przerażający” wzrost liczby ofiar i domagając się natychmiastowego uwolnienia zatrzymanych demonstrantów oraz przywrócenia dostępu do internetu. Wysoka Przedstawiciel UE do Spraw Zagranicznych, Kaja Kallas, określiła reakcję jako „ nieproporcjonalną ” i „surową”, podkreślając potrzebę poszanowania prawa do pokojowych zgromadzeń i wolności słowa.
Przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola poprowadziła moment oklasków dla protestujących podczas sesji plenarnej, oddając hołd poległym i wzywając do działań wykraczających poza słowa, w tym uznania Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) za organizację terrorystyczną. Parlament Europejski zakazał również irańskim dyplomatom wstępu do swoich budynków w Brukseli, Strasburgu i Luksemburgu, co ma na celu delegitymizację reżimu. We wspólnym oświadczeniu G7 ministrowie spraw zagranicznych potępili „ brutalne represje” i wyrazili zaniepokojenie wysoką liczbą ofiar śmiertelnych, ostrzegając przed wprowadzeniem dodatkowych środków restrykcyjnych, jeśli naruszenia będą się utrzymywać.
Oprócz wyrażenia poparcia dla narodu irańskiego, UE ogłosiła nowe sankcje wobec Republiki Islamskiej. Przygotowuje się do rozszerzenia istniejącego systemu sankcji wobec Iranu, który obejmuje już zakazy podróżowania, zamrożenie aktywów oraz ograniczenia związane z naruszeniami praw człowieka, działalnością nuklearną i wspieraniem wojny Rosji na Ukrainie. Nowe propozycje, zasygnalizowane przez Kallasa i von der Leyen, dotyczą osób i podmiotów odpowiedzialnych za represje, takich jak siły bezpieczeństwa, sędziowie i osoby zaangażowane w blokowanie internetu. Środki te opierają się na systemie przedłużonym do 2026 roku i mogą zostać przedstawione wkrótce.
Kilka państw członkowskich UE, w tym Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania, wezwało ambasadorów Iranu, aby zaprotestować przeciwko przemocy i zażądać pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności. Europejska Partia Zielonych, wraz z takimi osobistościami jak były premier Słowenii Janez Janša, naciskała na uznanie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną – jest to od dawna obowiązujące żądanie, które nie zostało jeszcze w pełni przyjęte na szczeblu UE.
20 stycznia von der Leyen ogłosiła, że zaproponowała wprowadzenie przez UE zakazu eksportu do Iranu kluczowych technologii dronów i rakiet; Rada UE proponuje nowe sankcje wobec ministra spraw wewnętrznych Eskandara Momeniego i 14 innych wysokich rangą funkcjonariuszy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej za ich rolę w represjach.
Z drugiej strony, hiszpańska europosłanka Irene Montero wypowiedziała się przeciwko sankcjom wobec Republiki Islamskiej. Na swoim profilu w mediach społecznościowych napisała:
„Ani jednej sankcji na Izrael w ciągu trzech lat ludobójstwa, ani na USA za ich zbrodnie, ale Unia Europejska nakłada sankcje na Iran „za prawa człowieka”. Europa straciła całą swoją wiarygodność i toruje drogę do poparcia kolejnej wojny o ropę na rozkaz Trumpa”.
Belgijski europoseł Marc Botenga twierdzi, że sankcje uderzają przede wszystkim w ludność cywilną i klasę średnią Iranu, wzmacniają Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i militaryzują irańską gospodarkę.
„ Sankcje osłabiają siły przemian społecznych w Iranie, sprzyjając nierównościom, korupcji i militaryzacji irańskiej gospodarki” – powiedział.
22 stycznia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas swojego przemówienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos skrytykował bezczynność Europy wobec Iranu.
„Europa nie oferuje niczego i nie chce się wtrącać w tę sprawę, aby wesprzeć naród irański i demokrację, której potrzebuje”.
Uznanie IRGC za organizację terrorystyczną
Początkowo Europa była podzielona w kwestii uznania IRGC za organizację terrorystyczną, podobną do ISIS i Al-Kaidy. Pojawiły się doniesienia, że kilka krajów europejskich, w tym Hiszpania, Włochy, Francja i Luksemburg, sprzeciwiało się temu posunięciu. Jednak minister spraw zagranicznych Luksemburga, Xavier Bettel, oświadczył później, że kraj ten opowiada się za uznaniem IRGC za organizację terrorystyczną, podczas gdy Francja, Włochy i Hiszpania zmieniły swoje stanowisko i obecnie popierają tę decyzję.
Według przewodniczącego EPP, Manfreda Webera, Hiszpania, Włochy i Francja podobno blokowały decyzję o utrzymaniu „ kanałów komunikacji” z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Ponadto niektórzy urzędnicy UE argumentowali, że wielu członków IRGC zostało już objętych sankcjami w związku z irańskim programem nuklearnym i że formalne uznanie go za organizację terrorystyczną mogłoby grozić dalszą eskalacją konfliktu w kraju i regionie.
13 stycznia brytyjski minister ds. biznesu Peter Kyle powiedział w audycji Times Radio, że Wielka Brytania nie uzna IRGC za organizację terrorystyczną. Dodał, że brytyjski rząd dokonał przeglądu statusu IRGC i został poinformowany, że zakaz działalności zagranicznej organizacji państwowej na mocy przepisów antyterrorystycznych nie jest właściwy, pomimo zaangażowania IRGC w tłumienie protestów. IRGC zostało już uznane za organizację terrorystyczną w kilku krajach, w tym w Arabii Saudyjskiej, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Australii.
Ostatecznie, 29 stycznia , UE jednogłośnie zgodziła się uznać irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) za organizację terrorystyczną. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas powiedziała, że decyzja ta była odpowiedzią na brutalne stłumienie ogólnokrajowych protestów przez Iran.
„ Represje nie mogą pozostać bez odpowiedzi. Każdy reżim, który zabija tysiące swoich obywateli, dąży do własnego upadku” – napisał Kallas na X.
Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araqchi skrytykował decyzję UE, mówiąc, że Europa popełnia „kolejny poważny błąd strategiczny”. Araqchi dodał, że „obecna postawa UE jest głęboko szkodliwa dla jej własnych interesów”.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), utworzony w maju 1979 roku po rewolucji irańskiej, jest główną gałęzią irańskich sił zbrojnych. Jego konstytucyjną misją jest ochrona Republiki Islamskiej i dziedzictwa rewolucji, w tym zapobieganie zamachom stanu, ingerencjom zagranicznym i „dewiacyjnym” ruchom wewnętrznym. Korpus, ściśle powiązany z Najwyższym Przywódcą Alim Chameneim, stał się jego główną bazą władzy; awansował on dowódców IRGC na kluczowe stanowiska w całym państwie.
IRGC odegrało kluczową rolę w wojnie iracko-irańskiej i obecnie kontroluje irański program rakiet balistycznych. Szkoli, uzbraja i koordynuje działania sojuszniczych grup, takich jak Hezbollah w Libanie i różne milicje szyickie. Brało aktywny udział w konfliktach w Libanie (w tym w wojnie w 2006 roku), Syrii (wspierając reżim Asada), Iraku (walcząc z ISIS i wspierając milicje), Jemenie (wspierając Huti), a ostatnio również wspierało rosyjską kampanię dronów na Ukrainie. IRGC przeprowadziło zakrojony na szeroką skalę atak dronów i rakiet na Izrael w kwietniu 2024 roku i poniosło znaczne straty w dowództwie podczas 12-dniowej wojny izraelsko-irańskiej w czerwcu 2025 roku.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zarządza również rozległym imperium biznesowym za pośrednictwem Chatam al-Anbija i innych firm-przykrywek, posiadających udziały w budownictwie, zaporach i infrastrukturze; przemyśle naftowym, gazowym i petrochemicznym; telekomunikacji (w tym znacznych udziałów w Telecommunication Company of Iran); przemyśle motoryzacyjnym i stoczniowym (np. SADRA); bankowości; i bonyadach (fundacjach).
IRGC dowodzi również siłami pomocniczymi i pełnomocnikami, w tym Basij, paramilitarną siłą wykorzystywaną do zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego, pilnowania moralności, świadczenia usług socjalnych i tłumienia protestów, a także Liwą Fatemiyoun (afgańską) i Liwą Zainebiyoun (pakistańską) – szyickimi milicjami zorganizowanymi przez IRGC, walczącymi głównie w Syrii i na innych frontach regionalnych.
„Zakładam, że jesteśmy teraz świadkami ostatnich dni i tygodni tego reżimu” – powiedział kanclerz Niemiec Friedrich Merz podczas swojej wizyty w Indiach 13 stycznia . Pytanie nie brzmi już, czy reżim islamski zostanie obalony, ale kiedy, jak i przez kogo. Podczas gdy wielu Irańczyków, zarówno w Iranie, jak i za granicą, prosi Stany Zjednoczone i Izrael o interwencję w Iranie i pomoc w ostatecznym usunięciu reżimu, skandują również „Dżawid Szach” („Niech żyje szach”) i domagają się powrotu wygnanego irańskiego przywódcy opozycji, następcy tronu Rezy Pahlawiego. Jest on synem Mohammada Rezy Pahlawiego, ostatniego szacha Iranu, który został obalony przez rewolucję islamską w 1979 roku i uciekł z kraju wraz z rodziną w tym samym roku.
Stwarza to złożoną sytuację w Europie. Z jednej strony Europa popiera irańskich protestujących; z drugiej strony nie może ani nie chce interweniować militarnie w Iranie. Europa nie mogłaby też łatwo poprzeć interwencji USA, tak jak nie poparła interwencji USA w Wenezueli, zwłaszcza teraz, gdy stosunki między USA a Europą są napięte.
Na wspólnej konferencji prasowej 13 stycznia niemiecki minister obrony Boris Pistorius oświadczył, że naród irański nie chce zmiany reżimu narzuconej przez siły zewnętrzne. „Każdy z nas doskonale o tym wie. To zawsze może prowadzić do dalszych problemów. Tak więc, niezależnie od tego, czy do tego dojdzie, czy nie, naród irański ewidentnie nie chce zmiany reżimu z zewnątrz”.
„W tej chwili nie jest jasne, czyreżim upadnie, czy nie” – powiedziała Kallas początkowo w odpowiedzi na komentarze Pistoriusa. Podkreśliła, że historyczne precedensy pokazują, że udana transformacja wymaga realnych alternatyw wewnętrznych, aby utrzymać funkcjonujące państwo.
„Historia pełna jest przykładów obalania reżimów, ale pytanie brzmi, co będzie potem. Aby państwo mogło funkcjonować, potrzebne są alternatywy wewnętrzne” – powiedział Kallas.
„Nikt nie wie, co przyniosą kolejne dni czy tygodnie. Upadek Asada w Syrii zaskoczył wielu, ale inne reżimy tego typu okazały się bardzo odporne. Odwaga narodu irańskiego napawa pokorą… ale nikt nie wie, co przyniosą nadchodzące dni” – dodała.
Europa jest jeszcze bardziej podzielona w kwestii roli Rezy Pahlawiego ze względu na dziedzictwo jego ojca i jego związki z monarchią, pomimo wyraźnego oświadczenia Pahlawiego, że nie zamierza przywrócić monarchii w Iranie po powrocie. Podkreślił, że naród irański powinien zdecydować o swojej przyszłości w referendum i wezwał Europę do wywarcia presji ekonomicznej i politycznej na reżim islamski.
„Jestem tu po to, by zagwarantować przejście do świeckiej, demokratycznej przyszłości” – zwrócił się Reza Pahlavi do Irańczyków na wiecu w Monachium.
„Jestem zdecydowany przewodzić wam w procesie transformacji, abyśmy pewnego dnia mieli ostatnią szansę, by zdecydować o losie naszego kraju w drodze demokratycznego, przejrzystego procesu, aż do urn wyborczych” – powiedział.
Fiński europoseł Sebastian Tynkkynen zebrał podpisy 35 europosłów pod petycją wzywającą do zaproszenia Rezy Pahlawiego do Parlamentu Europejskiego. Jednak 16 stycznia opublikował na portalu X informację, że został poinformowany, iż Reza Pahlavi nie może zostać zaproszony do wystąpienia w Parlamencie Europejskim, ponieważ zostałoby to odebrane jako wyraz poparcia dla monarchii, mimo że tydzień później król Hiszpanii został zaproszony do wygłoszenia przemówienia na sesji plenarnej w Strasburgu. Szwedzki europoseł Charlie Weimers również zaapelował do UE o zaproszenie wygnanego księcia do Parlamentu Europejskiego.
Z kolei hiszpańska europosłanka i wykładowczyni ds. terroryzmu międzynarodowego Hana Jalloul Muro stwierdziła w przemówieniu w Parlamencie Europejskim: „I z pewnością nie chodzi o szacha , ale o wolne wybory”, sugerując, że nie popiera roli Pahlawiego jako potencjalnego przywódcy okresu przejściowego. Niemniej jednak wyraziła poparcie dla narodu irańskiego i potępiła wsparcie irańskiego reżimu dla Hezbollahu i Hutich, a także przemoc, aresztowania i zabójstwa protestujących.
Minister spraw zagranicznych Hiszpanii, José Manuel Albares, powiedział 15 stycznia , że interwencja USA nie przyniesie stabilizacji Iranowi.
„Jednostronnedziałania zewnętrzne nie zapewnią Iranowi stabilności, której ten kraj potrzebuje w tej chwili” – stwierdził Albares w przemówieniu przed plenarną sesją hiszpańskiego Kongresu.
22 stycznia rezolucja potępiająca irańskie represje wobec demonstrantów została przyjęta zdecydowaną większością głosów, 562 głosami za, 9 przeciw i 57 wstrzymującymi się. Jednak poprawka wzywająca lidera opozycji, następcę tronu Rezę Pahlawiego, do wystąpienia przed Parlamentem Europejskim nie została przyjęta, uzyskując jedynie 132 głosy za, 382 przeciw i 96 wstrzymujących się. Ten wynik uwypukla, jak bardzo Pahlawi jest kontrowersyjny w Europie, pomimo jego popularności wśród wielu Irańczyków, zarówno w kraju, jak i za granicą.
W odpowiedzi europejska lewica zaproponowała poprawki wzywające UE do wywarcia nacisku dyplomatycznego na Stany Zjednoczone i Izrael, aby powstrzymały się od wydawania lub wspierania gróźb militarnych wobec Iranu, zniosły sankcje i potępiły wszelkie zewnętrzne próby destabilizacji naruszające prawo międzynarodowe. Poprawki te zostały jednak odrzucone i nie zostały przyjęte.
12 stycznia Donald Trump opublikował w mediach społecznościowych wpis wyrażający poparcie dla irańskich demonstrantów. Wezwał ich do kontynuowania demonstracji, odwołał spotkania z przedstawicielami Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i obiecał, że „ pomoc jest w drodze”, ale w ostatniej chwili odwołał planowany atak kilka dni później. 16 stycznia Trump powiedział dziennikarzom, że „Iranodwołał powieszenie ponad 800 osób”, a zatem nie zaatakuje Iranu. Główny prokurator Iranu, Mohammad Movahedi, zaprzeczył tym twierdzeniom, podczas gdy ostatnie doniesienia wskazują, że egzekucje są nadal planowane, a wielu protestujących zostało już straconych lub skazanych na śmierć przez reżim islamski.
Jednak wiadomość o przybyciu na Bliski Wschód grupy uderzeniowej lotniskowca USS Abraham Lincoln pokazuje, że interwencja USA w Iranie jest bliższa niż kiedykolwiek i najprawdopodobniej wymierzona będzie w reżim islamski, a w szczególności w Alego Chameneiego — na co liczy wielu Irańczyków, ale czego obawiają się Europejczycy.
„Nie chcę rozmawiać o tym, co zrobię z Iranem. Oni chcą porozumienia; kontaktowali się z nami kilka razy. Mamy tam ogromną armadę , większą niż w Wenezueli” – powiedział Trump w wywiadzie dla Axios.
Generał dywizji Ali Abdollahi, dowódca irańskiej Kwatery Głównej Chatam al-Anbiya, oświadczył, że jakakolwiek agresja na kraj „natychmiast sprawi, że wszystkie amerykańskie interesy, bazy i ośrodki wpływów staną się dla Iranu legalnymi, konkretnymi i dostępnymi celami ”.
Tymczasem Donald Trump kontynuuje negocjacje z Republiką Islamską. Ostatnie rozmowy (w momencie pisania tego tekstu) między USA a Iranem, które odbyły się w Genewie 17 lutego 2026 roku, trwały trzy i pół godziny i zakończyły się porozumieniem o kontynuowaniu negocjacji, choć szczegóły pozostają niejasne. Rozmowy koncentrowały się głównie na irańskim programie nuklearnym, ale potencjalnie mogły objąć również pociski balistyczne i regionalne środki zastępcze. Ponadto Trump wyraził poparcie dla idei zmiany reżimu w Iranie.
„Wydaje się, że byłoby to najlepsze, co mogło się wydarzyć ” – powiedział Trump reporterom po wizycie w Fort Bragg w Karolinie Północnej.
„Przez 47 lat gadali i gadali, i gadali. W międzyczasie straciliśmy wiele istnień ludzkich, podczas gdy oni gadali. Oderwane nogi, oderwane ręce, oderwane twarze. Trwa to już od dawna” – dodał.
Zapytany, kogo chciałby zobaczyć u władzy w Iranie, Trump odpowiedział: „Nie chcę o tym rozmawiać. Są ludzie”.
Trump powiedział, że Stany Zjednoczone są gotowe wysłać „bardzo duże siły”, jeśli trwające negocjacje z Iranem zakończą się fiaskiem.
„Cóż, jeśli nie osiągniemy porozumienia, będzie nam potrzebne. Jeśli tak, możemy je skrócić. Wkrótce odleci. Bardzo szybko”. Mamy jeden, który właśnie przybył. Jest gotowy. To duża siła – bardzo duża siła” – powiedział Trump dziennikarzom, zapytany, dlaczego zdecydował się wysłać w ten region drugi lotniskowiec.
18 lutego Biały Dom oświadczył, że dyplomacja pozostaje główną opcją prezydenta USA Donalda Trumpa w negocjacjach z Iranem, pomimo dyskusji o potencjalnych atakach militarnych. Rzeczniczka Karoline Leavitt podkreśliła argumenty przemawiające za atakiem na Iran, powołując się na czerwcowe ataki Trumpa, które „całkowicie zniszczyły” jego program nuklearny, ale podkreśliła, że Trump preferuje zawarcie porozumienia. Odmówiła omówienia rozmów z Izraelem i ustalenia terminów dla Iranu.
„Prezydent zawsze jasno wyrażał się w odniesieniu do Iranu czy jakiegokolwiek innego kraju na świecie, dyplomacja jest zawsze jego pierwszym wyborem, a Iran postąpiłby bardzo mądrze, gdyby zawarł porozumienie z prezydentem Trumpem i tą administracją. Oczywiście rozmawia z wieloma ludźmi, przede wszystkim ze swoim zespołem ds. bezpieczeństwa narodowego” – powiedziała Leavitt prasie. „Nie znam żadnych szczegółów na temat ostatnich rozmów prezydenta z Izraelem” – dodała.
Nikt nie może z całą pewnością przewidzieć, jak będzie wyglądała przyszłość Iranu po obecnych protestach i ewentualnej zmianie reżimu – niezależnie od tego, czy nastąpi ona w Iranie, czy w wyniku interwencji zewnętrznej. Wielu analityków geopolitycznych przedstawiło szereg scenariuszy dla Iranu po obaleniu Chameneiego, zarówno optymistycznych, jak i pesymistycznych. Jedno jest jednak pewne: Europa nie pozostanie nietknięta upadkiem Republiki Islamskiej.
Przede wszystkim, przejście od teokracji do demokracji nie będzie łatwe. Naprawa szkód wyrządzonych przez 47 lat izolacji międzynarodowej i gospodarczej, a także wpływ rządów opartych na szariacie, będzie prawdopodobnie długim i trudnym procesem.
Jeśli okres postreżimowy doprowadzi do powstania stabilnej, świeckiej demokracji, na co liczy wielu Irańczyków, Iran prawdopodobnie zostanie ponownie zintegrowany ze wspólnotą międzynarodową, a sankcje będą stopniowo znoszone. Biorąc pod uwagę swoje rozmiary, strategiczne położenie na Bliskim Wschodzie, ponad 90 milionów mieszkańców oraz znaczne zasoby historyczne, kulturowe i naturalne, Iran stanowiłby znaczący, lecz obecnie niewykorzystany rynek dla europejskich firm. W takich warunkach przepływy inwestycyjne między Iranem a Europą prawdopodobnie znacznie wzrosną. Chociaż Iran prawdopodobnie nigdy nie przystąpi do UE – Unia Europejska nie jest „jak Eurowizja”, otwarta na kraje spoza Europy – Teheran mógłby mimo to rozwinąć bliską, ustrukturyzowaną współpracę z Brukselą w takich obszarach jak handel, energetyka i obronność. W tym kontekście umowa handlowa między Iranem a UE, o ogólnym kształcie podobnym do umów z Indiami lub Mercosurem, stałaby się realną opcją.
Podróże między Iranem a Europą również prawdopodobnie staną się łatwiejsze. Wymagania wizowe mogłyby zostać złagodzone, a w niektórych przypadkach zniesione, zwłaszcza jeśli Iran podejmie znaczącą liberalizację prawa krajowego. Na przykład dla Europejek zniesienie obowiązku noszenia hidżabu zniosłoby kluczową barierę w podróżowaniu i uczyniłoby kraj bardziej dostępnym dla turystek. 29 irańskich obiektów światowego dziedzictwa UNESCO i inne atrakcje turystyczne – w tym ruiny Persepolis, Pałac Golestan i Meczet Nasira al-Mulka – miałyby wówczas lepszą pozycję, aby przyciągać stały napływ turystów.
Co więcej, Iran jest jednym z największych producentów ropy naftowej i gazu na świecie oraz ważnym graczem na rynku energetycznym na Bliskim Wschodzie. Irański gaz mógłby zapewnić Europie znaczącą alternatywę dla dostaw z Rosji, a jego cena mogłaby być bardziej konkurencyjna niż cena gazu importowanego ze Stanów Zjednoczonych. Zwiększony eksport ropy naftowej do Europy z kolei wzmocniłby irańską gospodarkę i stworzyłby dalsze zachęty do pogłębiania dwustronnych więzi gospodarczych.
Jeśli jednak zmiana reżimu doprowadzi do przedłużającego się konfliktu lub wojny domowej, jak obawia się wielu analityków, Europa stanie w obliczu poważnych wyzwań innego rodzaju. Zdestabilizowany Iran może wywołać nowy kryzys migracyjny, w którym miliony Irańczyków szukających azylu w krajach europejskich będą musiały opuścić swoje domy, co dodatkowo obciąży europejskie systemy polityczne, służby socjalne i spójność wewnętrzną.
Napisany przez
Kształt rozmowy
Czy masz coś do dodania do tej historii? Jakieś pomysły na wywiady lub kąty, które powinniśmy zbadać? Daj nam znać, jeśli chcesz napisać kontynuację, kontrapunkt lub podzielić się podobną historią.
