Warner Bros. Discovery: Wszystko musi zniknąć
Ile wart jest cały katalog Harry'ego Pottera , Gry o Tron , uniwersum DC i serialu Przyjaciele ? Według Netflixa , osiemdziesiąt dwa i siedem dziesiątych miliarda dolarów. Przynajmniej tyle wynosiła oferta wykupienia Warner Bros. Discovery . Oferta łączy w sobie siedemdziesiąt miliardów dolarów w gotówce i wykupienie całego długu Warner Bros. w zamian za skarbnicę franczyz i klasycznych filmów, co dałoby Netflixowi bogactwo w postaci jednego dobra, którego pożądał od skromnych początków jako wypożyczalnia DVD: własności intelektualnej.
Kulminacja zaciętej wojny licytacyjnej między Netflixem a Paramount Skydance, innym amerykańskim konglomeratem medialnym, która zapiera dech w piersiach, wywołała alarm zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych. Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej ustanawia przepisy antymonopolowe, których celem jest zapobieganie nadmiernemu wzrostowi pozycji poszczególnych korporacji na rynku ( w szczególności artykuły 101 i 102 Traktatu ). Dlatego Netflix i Warner Bros. Discovery musiały złożyć specjalne wnioski do organów ochrony konkurencji w Komisji Europejskiej i USA, aby uzyskać zgodę na fuzję, podczas gdy Paramount spotkał się z DG COMP , a także europejskimi politykami, mając nadzieję na szybsze uzyskanie zielonego światła dla swojej oferty.
Prawo antymonopolowe zasadniczo istnieje po to, by chronić konsumentów takich jak Ty i ja. Na przykład, jeśli jedna firma ma monopol na dany produkt, możemy być zmuszeni zapłacić za niego niesprawiedliwie wysokie ceny tylko dlatego, że nie ma już innych firm, które mogłyby nam go sprzedać. Ale co z ludźmi, którzy go wytwarzają?
Kto traci na wykupie?
Duże firmy, takie jak Netflix i Paramount, to studia, które produkują i finansują oryginalne treści, ale przede wszystkim są dystrybutorami. Zarabiają na leasingu (lub zakupie, jak w tym przypadku) istniejących filmów i programów telewizyjnych, za które płacimy miesięczne opłaty, oglądając je tak często, jak chcemy, ale tylko na ich platformach. Mniejsze studia zwracają się do Netflixa i sprzedają mu swoje filmy; reżyserzy liczą na ofertę od serwisu streamingowego, aby sfinansować swój film w zamian za prawa do dystrybucji. To największe ryby w ogromnym, zróżnicowanym ekosystemie – a ta fuzja oznacza, że jedna z największych ryb staje się jeszcze większa.
Mniejsza liczba nabywców oznacza mniejszą konkurencję po stronie nabywców, co może oznaczać, że scenarzyści, aktorzy, reżyserzy i wszyscy pracownicy branży filmowej będą musieli sprzedawać swoje produkty – czy to nowy odcinek pilotażowy serialu telewizyjnego, scenariusz filmowy, czy usługi aktorskie – za coraz mniejsze pieniądze.
Fuzję tę krytykowano również za zagrożenie, jakie niesie dla tradycyjnego sposobu interakcji z filmem, czyli dla samych kin.
Pandemia COVID-19 była destrukcyjna dla wszystkich dziedzin sztuki, ale kina poradziły sobie szczególnie słabo. W całej Unii Europejskiej zamknięto ponad 9000 kin, akcje sieci kinowych spadły gwałtownie, a potencjalne przychody w 2020 roku wyniosły miliardy dolarów. Lockdowny, które zmusiły produkcje filmowe do opóźnień, przesunięć i anulowania, miały niszczycielski efekt domina na ekosystem małych i średnich przedsiębiorstw oraz freelancerów, którzy stanowią zdecydowaną większość europejskiego przemysłu filmowego.
Międzynarodowa Unia Kin [UNIC], reprezentująca operatorów kinowych w całej Europie, wyraziła w grudniu „zdecydowany sprzeciw” wobec wykupu. „Netflix wprowadził do kin zaledwie kilka tytułów, zazwyczaj w celu zdobycia nagród i tylko na bardzo krótki okres” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu . UNIC twierdzi, że oznacza to, że operatorzy kin są pozbawieni „sprawiedliwego okna wyłączności”.
Model biznesowy Netflixa nie ma znaczenia, co dokładnie oglądasz na ich platformie, o ile oglądasz tego dużo. W ostatnich latach Netflix skupował filmy od festiwali (co oznacza nabywanie praw do dystrybucji filmów już nakręconych). Tradycyjny dystrybutor zasadniczo wypożyczałby wówczas prawa do wyświetlania filmu kinom na kilka miesięcy. Jednak gigant streamingu, taki jak Netflix, nie leży w jego interesie, aby trzymać którykolwiek ze swoich filmów w kinach – zmuszając tym samym swoich klientów do wstawania z kanapy – zbyt długo. W ten sposób filmy takie jak „Train Dreams” – dramat kostiumowy i czterokrotnie nominowany do Oscara w tym roku – są wysyłane do ograniczonej liczby kin na zaledwie dwa tygodnie, zanim staną się dostępne również w serwisie Netflix.
Dla kin, których przetrwanie zależy od zaległych opłat licencyjnych i generowania zysków z koncesji, to ogromny cios. Czy w świecie, w którym wygoda rządzi, kino jako doświadczenie ma szansę przetrwać?
Walka o niezależną sztukę
W obliczu tych zagrożeń warto zauważyć, że kino od dawna nie było tak ekscytujące, tak różnorodne i tak oryginalne. W tegorocznym wyścigu o Oscara, film scenarzysty i reżysera Ryana Cooglera " Sinners" okazał się niespodziewanym hitem, zdobywając szesnaście nominacji , co kiedyś uważano za nie do pomyślenia dla filmu określanego mianem "horror"; "Bugonia " i "Marty Supreme" to triumfy oryginalności; adaptacja powieści Pynchona z 1990 roku jest faworytem w walce o Oscara za najlepszy film.
Wystarczy spojrzeć na nominowanych do „Najlepszego Międzynarodowego Filmu Fabularnego” z tegorocznych Oscarów, aby dostrzec kolejny trend, który inspiruje nadzieję: jak wiele z tych filmów przekracza granice państwowe. It Was Just An Accident to poruszająca koprodukcja Iranu, Francji i Luksemburga; wzruszający dramat rodzinny Sentimental Value został osadzony w Oslo przez duńsko-norweskiego filmowca Joachima Triera. Niespodziewane uznanie Sir ā t było kolejną przyjemnością, doceniając wysiłki urodzonego we Francji hiszpańskiego reżysera, osadzonego w Maroku i finansowanego przez Hiszpański Instytut Kinematografii i Sztuk Audiowizualnych . Europejski sektor filmowy się rozrasta, eksportuje więcej i coraz częściej podejmuje się ambitnych projektów międzynarodowych. Fundusz Together, który został uruchomiony w 2024 r., zaoferował dziesiątki milionów dolarów (USD) w postaci finansowania kapitałowego dla europejskich niezależnych firm produkujących filmy i programy telewizyjne, wywołując falę ekscytacji i ambicji w regionie.
Tymczasem same kina również stawiały opór. W latach 2023 i 2024 wydawało się, że sektor w końcu otrząsnął się po długim kacu po pandemii COVID-19: w 2023 roku w Wielkiej Brytanii liczba premier filmowych powróciła do poziomu sprzed pandemii , a film Barbenheimer był szczególnie atrakcyjny, co przyciągnęło widzów z powrotem do kin. Rada Europy stwierdziła , że liczba widzów na seanse filmowe w Europie wzrosła o 24% między 2023 a 2024 rokiem i nadal rosła do 2025 roku. Pomimo panującej pesymistycznej narracji na temat uzależnienia pokolenia Z od telefonów, młodzi ludzie mają duży udział w tym wzroście. Statystyki północnoamerykańskie pokazują, że częstotliwość wizyt pokolenia Z w kinie wzrosła o 25% w 2025 roku. Nadal jednak jesteśmy daleko od pełnego ożywienia: roczne przychody z kas biletowych na całym świecie są nadal o setki milionów niższe niż w 2019 roku. W tej delikatnej sytuacji, ten wykup – który wykładniczo zwiększa siłę jednego giganta streamingu – może zadać niemal śmiertelny cios.
Czas wstać z kanapy: jak możesz pomóc
Jeśli chcesz być częścią tej walki, nie brakuje możliwości wspierania kin i kina niezależnego, a nie ma lepszego momentu niż teraz. Możesz znaleźć kina niezależne w Twojej okolicy, korzystając z katalogu Europejskiego Dnia Kina Studyjnego i oglądać tam filmy zamiast w kinach dużych sieci, a także zapoznać się z raportami festiwalowymi Cineuropa , aby znaleźć nadchodzące festiwale filmowe w Twoim mieście lub regionie. Narodowe Instytuty Filmowe lub kinoteki często oferują specjalne zniżki , wydarzenia , a nawet specjalistyczne kursy szkoleniowe dla młodych ludzi i studentów zainteresowanych filmem. Dzięki raportom kasowym i opartemu na koncesjach modelowi sprzedaży kinowej, niewiele jest sektorów kreatywnych, w których liczby liczą się bardziej niż filmy. Jedno dodatkowe zajęte miejsce, jeden dodatkowy bilet, a nawet jedno dodatkowe pudełko popcornu może mieć ogromne znaczenie.
